Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Prywatyzacji nie będzie

Treść

Dyrektor sądeckiego szpitala odwołał przetarg na dzierżawę Poradni Rehabilitacyjnej przy ul. Kazimierza Wielkiego w Nowym Sączu. Przyczyniły się do tego między innymi mediacje, jakich podjęli się Andrzej Szkaradek, szef sądeckiej "Solidarności" i poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. Temat poruszaliśmy na naszych łamach kilka tygodni temu.

Podczas wrześniowej rozmowy z " Dziennikiem Polskim" dyrektor zobowiązał się, że spotka się z załogą i omówi z nią temat prywatyzacji poradni. Pracownicy rehabilitacji mieli do niego żal o to, że o planach prywatyzacyjnych dowiedzieli się z ogłoszenia w internecie. Dyrektor słowa dotrzymał. Odwiedził poradnię wspólnie z Andrzejem Szkaradkiem. Potem spotkał się z pracownikami jeszcze raz w obecności posła Mularczyka, który na prośbę załogi podjął się mediacji.

Efektem było wycofanie się dyrekcji z planów sprywatyzowania rehabilitacji.

- To pomyślne dla nas rozwiązanie. Dyrektor zostawił wszystko po staremu, to między innymi zasługa waszej publikacji - uważa Józefa Sznajder w imieniu zadowolonych pracowników Poradni Rehabilitacyjnej.

- Dobrze, że pracownicy są zadowoleni, ja natomiast nie jestem pewien, czy jest to rozwiązanie korzystne dla szpitala. Nadal będziemy dopłacać do deficytowej poradni - mówi dyrektor Artur Puszko.

Roczny kontrakt z NFZ na usługi rehabilitacyjne opiewa na kwotę 600 tysięcy złotych. Tymczasem same koszta osobowe wynoszą 720 tys. zł. W skali roku Szpital dopłaca do poradni 360 tys. Gdyby poradnia trafiła w prywatne ręce nowy właściciel mógłby część usług świadczyć odpłatnie, część w ramach kontraktu. Zarobiłby na pracowników i jeszcze płaciłby szpitalowi 32 tys. zł czynszu miesięcznie - tak wyliczył nam zastępca dyrektora szpitala Artur Rolka.

Pracownicy poradni gotowi są pracować więcej, co - liczą -przełoży się na wyższy kontrakt. Mają nadzieję, że dyrekcja szpitala doposaży poradnię w nowoczesny sprzęt niezbędny do rehabilitacji.

Wraca też koncepcja utworzenia na bazie poradni stacjonarnego szpitalnego oddziału rehabilitacji, z co najmniej dziesięcioma łóżkami, o której dyrektor Puszko informował nas wiosną. Teraz, gdy wiadomo, że poradnia nie pójdzie w prywatne ręce temat znów powraca. Przygotowywana jest dokumentacja i wyliczenia.

Jednak dyrektor podchodzi do tematu sceptycznie:

- Zabiegi rehabilitacyjne są nisko opłacane przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Szpitalowi nie opłaca się tworzyć stacjonarnej opieki rehabilitacyjnej - powiedział "Dziennikowi Polskiemu".

Według dyrektora idealnym rozwiązaniem byłoby, gdyby pracownicy założyli spółkę i przejęli poradnię.

- To raczej nie wchodzi w grę - mówi Józefa Sznajder.

(MONK), "Dziennik Polski" 2006-10-06

Autor: ea