Przechodni wózek
Treść
Kolejne serce otwarte po naszym apelu
Trojaczki z Nowego Sącza będą miały wózek. Skontaktowała się z nami mama dwuletnich dzieci, która chce oddać niepotrzebny już jej wózek. Zuzia, Antoś i Paulinka Kożuchowie są od niedawna w komplecie. Najmniejsza z rodzeństwa - Paulinka, która po operacji musiała zostać w Szpitalu Dziecięcym w Prokocimiu - kilka dni temu wróciła do domu. Rodzice marzą, by korzystając z pięknej jesiennej pogody zabierać maluchy na spacer, ale nie mają wózka, bo niedoszły sponsor wycofał się z zakupu.
Wczoraj jednak los do maluchów się uśmiechnął i okazuje się, że będą miały wózek. Dostaną go od Iwony Hejmej, mamy trojaczków mieszkającej pod Nowym Sączem. Pani Iwona i jej mąż Krzysztof Hejmej są policjantami. Kiedy zostali rodzicami trojga dzieci, doświadczyli pomocy od ludzi. Wśród prezentów, które dostali, był i wózek. Hejmejowie chcą przekazać go teraz Edycie i Krzysztofowi Kożuchom.
- To wózek przechodni, ale bardzo solidny, wyprodukowany we Włoszech. Dostaliśmy go od mamy trojaczków z Przysietnicy, ona od rodziców trojaczków z Rabki. Czujemy się zobowiązani przekazać ten wózek kolejnej rodzinie. Będą to czwarte trojaczki, które z niego skorzystają - mówi Iwona Hejmej.
Dobrze wie, jak trudno jest rodzicom trojaczków na początku. Pamięta deklaracje różnych potencjalnych sponsorów, którzy ogłaszali w mediach chęć pomocy i na tych deklaracjach się kończyło. - Nie zawiodła nas firma, w której pracujemy i nasi bliscy oraz tacy ludzie, jak mama trojaczków z Przysietnicy - dodaje pani Iwona.
Podobnie jest i w przypadku państwa Kożuchów. Oni jednak - w przeciwieństwie do rodziny Hejmejów - nie mogli liczyć na pomoc zakładu pracy, bo pan Krzysztof prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą.
Kiedy rodzina powiększyła im się o troje nowych dzieci, zmuszeni byli skorzystać z pomocy społecznej. Pieluchy i mleko dla wcześniaków pochłaniają miesięcznie duże kwoty, a w domu jest jeszcze dwójka starszych dzieci. Dlatego rodzinie potrzebna jest pomoc.
Dotąd na wspólny apel "Dziennika" i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej odpowiedzieli zwykli ludzie, którzy podzielili się zabawkami i ubrankami swoich dzieci. Jeden ze sponsorów, mimo deklaracji, wycofał się z pomocy. Pomógł prezydent Nowego Sącza, który w imieniu mieszkańców miasta kupił dzieciom dwa kojce i pościel. Do naszej redakcji przyniesiono trochę zabawek i ubrania.
- Zwróciliśmy się też do aptek o przekazanie mleka dla dzieci - mówi Danuta Wolak, pracownik socjalny MOPS w Nowym Sączu. - Chodzi o Bebilon nenatal, specjalne mleko dla wcześniaków, niestety nie jest ono refundowane. Tymczasem puszka, która kosztuje 30 zł, starcza trojaczkom na jeden - dwa dni. Nasze możliwości pomocy się wyczerpały. Liczymy, że któraś apteka, lub hurtownia przekaże pewną ilość mleka dla trojaczków.
(MONK)
"Dziennik Polski" 2005-11-15
Autor: mj