Przeprasza i rezygnuje
Treść
NOWY SĄCZ - Robert Sobol zrezygnował z funkcji wiceprzewodniczącego Rady Miasta. Zawiesił też swoje członkostwo w Prawie i Sprawiedliwości, do wyjaśnienia sprawy swej niefortunnej wypowiedzi dla lokalnej rozgłośni, w której nazwał rodziny wielodzietne "w kilkudziesięciu procentach patologicznymi".
Wczoraj radny Sobol wydał oświadczenie, w którym składa wyrazy ubolewania i przeprosin wszystkim, którzy mogli poczuć się dotknięci jego wypowiedzią wyemitowaną przez RDN.
- Nie zamierzałem obrażać rodzin wielodzietnych. Materiał dla radia nagrany był przed sesją, więc w pośpiechu nie dokończyłem swojej myśli. Nie uważam rodzin wielodzietnych za patologiczne. Chodziło mi o to, że w wielu procentach dotykają je patologie społeczne, takie jak bezrobocie czy ubóstwo - wyjaśniał kontekst swojej wypowiedzi radny.
Dodał, że swoje argumenty obszernie przytoczył w czasie sesji Rady Miasta, co zrelacjonowały inne lokalne media.
Sobol nie poprzestał na przeprosinach. Uprzedzając zaplanowane przez LPR i "Porozumienie Sądeckie" na najbliższą sesję odwołanie go z funkcji wiceprzewodniczącego, postanowił sam z niej zrezygnować "nie chcąc być powodem niepotrzebnych napięć i problemów, jak również mając na względzie dobro Klubu "Prawica", którego jest członkiem". Rezygnację złożył na ręce przewodniczącego Rady Grzegorza Dobosza, jednego z sygnatariuszy wniosku o odwołanie Sobola.
Zdaniem Roberta Sobola wypowiedź dla radia była tylko pretekstem do jego odwołania, na jakie czekały kluby "Porozumienie Sądeckie" i LPR, konkurujące z najliczniejszym w Radzie Miasta klubem "Prawica" o wpływy.
Z tych samych powodów - to znaczy, by nie dać przeciwnikom politycznym pretekstu do atakowania PiS - Sobol zawiesił swą partyjną działalność do czasu, aż szefostwo przyjmie jego wyjaśnienia. (MONK)
komentarze:
Grzegorz Dobosz, przewodniczący Rady Miasta, Klub Radnych "Porozumienie Sądeckie": - Uważam, ze Robert Sobol sam składając rezygnację zachował się jak człowiek honoru. Mówię to nie tylko jako radny, ale też jako oficer. Chciałem też zaznaczyć, że nie szukałem pretekstu do odwołania go z funkcji. To była reakcja na niefortunne zdarzenie, które miało miejsce.
Jacek Chronowski, przewodniczący Klubu Radnych LPR: - Robert zachował się jak należy. Prawdę mówiąc liczyłem, że tak postąpi. Swoją wypowiedzią dotknął wiele rodzin i przyjął konsekwencje.
Jerzy Wituszyński, przewodniczący KR "Prawica": - Rezygnując, kolega wyprzedził naszą klubową decyzję w tej sprawie. Ta wypowiedź była bardzo niefortunna. Odchodząc z prezydium, postąpił honorowo. Zgodnie z panującymi w świecie standardami: niefortunne słowa powodują dymisje nawet bardzo poważnych urzędników.
"Dziennik Polski" 2005-01-28
Autor: kl