Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Przyzwyczajenie druga natura

Treść

Niewielu sądeczan zostawiło wczoraj samochody w garażach i na osiedlowych parkingach, by zamanifestować czynem poparcie dla Europejskiego Dnia Bez Samochodu. W centrum miasta, w miejscach, gdzie zwykle jest tłoczno na parkingach, podobnie było i wczoraj. Wyjątkiem był rynek, gdzie władze miasta postanowiły zamknąć ruch na północnej pierzei rynku.

O godz. 6 do godz. 17 jezdnia od strony KMPiK i Cepelii w rynku została zamknięta dla ruchu. Zorganizowano nieuciążliwe objazdy. Był to raczej gest symboliczny, by zwrócić uwagę, że samochód nie jest raz na zawsze przypisany do każdej jezdni w centrum miasta, że można trochę popracować nogami, idąc pieszo, lub jadąc rowerem.

Po południu przed nowosądeckim ratuszem pojawili się bowiem ci, dla których ten dzień jest nadzieją na zmianę myślenia o hierarchii użytkowników ulic, a mianowicie rowerzyści. W obchody dnia bez spalin włączyło się Sądeckie Towarzystwo Cyklistów i sądecka policja. Jednośladowcy najpierw wzięli udział w licznych konkursach, by z dumą przejechać korowodem z rynku do miasteczka rowerowego nad Kamienicą. Autobusy miejskie woziły wczoraj za darmo kierowców za okazaniem dowodu rejestracyjnego.

Na razie obchody mają charakter bardziej organizacyjny, niż masowy. Może za rok będzie lepiej, spokojniej i luźniej na sądeckich ulicach? Przyzwyczajenie, mówią, druga natura, ale nie ma takiego samochodu, któremu na jeden dzień nie można powiedzieć: zostań w domu.

(WCH)

Wiedziałem... musiałem

"Dziennik" przeprowadził wczoraj, w Europejskim Dniu Bez Samochodu, sondę wśród kierowców, którzy jednak przyjechali do centrum Nowego Sącza samochodami.

Paweł z Nowego Sącza: - Gdybym wiedział, że jest taki dzień, to bym raczej zostawił samochód w domu. Po prostu bym się przejął troszeczkę tą akcją. Całkowicie ją popieram.

Tomasz z Wojakowej: - Wiem o akcji, dlatego osobówką dzisiaj nie będę jeździł po mieście. Jestem jednak zmuszony używać dostawczego, bo przecież na rower nie załaduję dwóch ton towaru.

Dominika z Kamienicy: - Nic nie słyszałam o tej akcji. Jednak nawet gdyby tak było, to i tak dzisiaj do Nowego Sącza przyjechałabym samochodem, ponieważ mieszkam 50 km stąd.

Zdzisław z Nowego Sącza: - W tym momencie dowiedziałem się o tym Europejskim Dniu Bez Samochodu. Jestem za tego typu akcjami. Niestety, dzisiaj musiałem wziąć samochód, bo przyjechałem na większe zakupy. Właśnie kobiety plądrują sklepy.

Jan z Miłkowej: - Nie wyobrażam sobie takiego dnia. Pomysł jest niemożliwy do realizacji. Każdy ma dzisiaj tyle spraw na głowie, że bez pojazdu trudno się poruszać po mieście. Ja bez samochodu, to tak, jak bez ręki.

Opinie zebrały: Agata Masternak i Urszula Sołtys

"Dziennik Polski" 2005-09-23

Autor: ab