Rachunek za komunę
Treść
NOWY SĄCZ. Miasto przegrało proces o zwrot kilkudziesięciu hektarów ziemi na terenie miasta spadkobiercom rodziny Aleksandrów. Prawomocnym wyrokiem sądu gmina ma zwrócić właścicielom majątek wart miliony złotych.
Temat poruszył podczas wtorkowej sesji radny Józef Hojnor.
- Czy prawdziwa jest informacja krążąca po mieście, że część terenów, przekazanych przez gminę spółce Sądeckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego, stanowi własność osoby prywatnej? - zapytał.
- Dotarła do mnie informacja, że chodzi o teren wart 17 mln. zł oraz, że wyrok w tej sprawie jest prawomocny. Jaki jest stan faktyczny? Czy miejskiej spółce może grozić bakructwo? - dopytywał się Marek Oleniacz.
- Dlaczego informacja o takim wyroku nie znalazła się w sprawozdaniu prezydenta za okres między sesjami? - dociekał Robert Sobol.
Wiceprezydent Zofia Pieczkowska odpowiedziała, że nawet ona dowiedziała się o wyroku dopiero niedawno. - Nasz radca prawny przegrał obie sprawy i wyrok jest prawomocny - poinformowała radnych i wyjaśniła, że istotnie kilkadziesiąt hektarów ziemi na terenie miasta odzyskali spadkobiercy rodziny Aleksander, której odebrano wiele nieruchomości na terenie miasta, na mocy dekretu wydanego w 1944 roku przez PKWN, który dotyczył przejęcia na rzecz skarbu państwa nieruchomości, będących własnością ludzi narodowości niemieckiej.
Rodzina Aleksandrów udowodniła, że nie była narodowości niemieckiej, ani też jej członkowie nie współpracowali z okupantem, więcej nawet dziadek dzisiejszych spadkobierców Konstanty Aleksander walczył w szeregach Armii Krajowej, a w latach dwudziestych bronił Polski przed bolszewikami.
Jego pięciu spadkobierców przez wiele lat walczyło o oczyszczenie nazwiska.
Wystąpili do sądu o zwrot bezprawnie zabranego im majątku. Po piętnastu latach walki o swoją własność wygrali sprawy przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu i przed Sądem Apelacyjnym. Odzyskali od skarbu państwa 21 hektarów ziemi majątku po babci, której nazwisko figuruje w księgach wieczystych. Odzyskane mienie znajduje się w kilku miejscach na terenie Nowego Sącza, m.in. wokół ulic Malczewskiego, Ciećkiewicza, Siemiradzkiego, przy której znajdują się bloki STBS i firma Bogdański, część gruntów pod blokami przy ul. Grodzkiej za przychodnią, znaczną część ulicy Nawojowskiej z gruntem pod stacją benzynową i wzdłuż Optimusa oraz ogródki działkowe przy ul. 29. Listopada. Rodzina odzyskała też od miasta, powiatu i wojewody 22 hektary gruntu w Porębie Małej - majątek po dziadku Konstantym.
Za teren zabudowany będą domagać się odszkodowania, teren niezabudowany chcą odzyskać. Czekają na propozycje ze strony miasta.
- Dla mnie sprawy na razie nie ma, bo nie wprowadzono zmian w księgach wieczystych. Spadkobiercy Aleksandrów mają wyrok w ręku. Nie wiem, czemu nie wprowadzają zmian w księgach. Gdy zostaną wprowadzone, nasi radcy prawni będą zastanawiać się, kto powinien ponieść konsekwencje. Decyzję o komunalizacji tego majątku podejmował wojewoda. Być może uda się pozwać skarb państwa za błędne decyzje sprzed lat - liczy wiceprezydent Pieczkowska. (MONK)
Autor: ea