Razem, czy osobno?
Treść
NOWY SĄCZ. Poprzedni prezes niechęć do związania interesów Składowiska Odpadów Komunalnych z firmą SITA przypłacił utratą stanowiska. Dziś wiadomo już, że Rada Nadzorcza SOK skłania się ku budowie wspólnej sortowni z francuskim partnerem. - Chyba, że nowy prezes zaproponuje korzystniejsze rozwiązanie - zastrzega przewodniczący Rady Edward Kumięga.
Grzegorz Przydatek stracił funkcję prezesa między innymi za to, że nie doprowadził do powstania linii do segregacji śmieci. Jego koncepcja odbiegała od wizji Rady Nadzorczej, która pozytywnie zaopiniowała propozycję budowy linii wspólnej z prywatnym kontrahentem. Początkowo stanowisko Przydatka było pozytywne. - Tydzień później, z nieznanych nam powodów, zmienił zdanie - mówi Kumięga.
Były prezes twierdził wówczas, że bronił interesów spółki, której nie chciał wiązać z pazernym kontrahentem, gotowym zmonopolizować rynek.
- Nie podjął żadnej decyzji, ani w jedną, ani w drugą stronę. Po ponad dwóch latach oczekiwania nadal nie było konkretów. Stąd afera z odwołaniem zarządu - przypomina przewodniczący RN.
Budowa sortowni to teraz jedno z głównych zadań Piotra Leszka Piotrowskiego, nowego prezesa zarządu SOK, wyłonionego w konkursie pod koniec stycznia.
Piotrowski, tuż przed objęciem funkcji, na pytanie: który z wariantów budowy sortowni wybierze, odpowiedział, że będzie to decyzja polityczna. Stanowisko objął dopiero tydzień temu.
Teraz nowy prezes studiuje dokumenty finansowe spółki. W sprawie przyszłej sortowni planuje za kilka dni rozmowę ze Zbigniewem Skrzypcem, prezesem sądeckiego oddziału francuskiej firmy SITA.
- Jest dużo plusów rozwiązania z partnerem. Niemniej nie chcę na razie wypowiadać na ten temat - mówi.
Skrzypiec jest przygotowany na kilka wariantów. Może wejść w spółkę z SOK, ale też gotów jest wybudować linię sortowniczą sam, na działce wydzierżawionej na terenie składowiska. Jest również przygotowany na trzecią ewentualność - budowę sortowni poza jego terenem.
- Czekam tylko na odpowiedź prezydenta. Stanowiska nowego prezesa nie znam. Każdy z wariantów nam odpowiada i jesteśmy na to przygotowani finansowo. W budżecie na 2006 rok centrala zagwarantowała nam potrzebną kwotę na budowę. Muszę rozpocząć inwestycję w tym roku, i to szybko - naciska Skrzypiec.
Idealne rozwiązanie dla SITA to własna sortownia na terenie wydzierżawionym od miejskiej spółki. Wtedy na odzyskanych w wyniku segregacji odpadach zarabiałaby tylko SITA, SOK otrzymywałby pozostały balast do składowania i czynsz za dzierżawę.
W przypadku, gdyby sortownia była wspólną spółką SOK i SITA, obie firmy podzieliłyby się zyskami ze sprzedaży surowców wtórnych, a balast trafiałby na składowisko. SITA zyskałaby wpływ na ceny śmieci.
Jeśli nowy prezes składowiska zdecyduje się je sortować samodzielnie, może dojść do konfliktu. SITA zamierza bowiem wybudować konkurencyjną sortownię. Jako główny dostawca śmieci, dostarczałaby na składowisko jedynie balast po segregacji odpadów. Sortownia komunalna nie miałaby czego sortować.
- Walka przyniesie tylko straty - uważa Edward Kumięga przewodniczący rady nadzorczej SOK.
- Istotnie, walka nie ma sensu - zgadza się prezes Skrzypiec.
Przepisy unijne nakładają na gminy obowiązek sortowania z roku na rok coraz większej ilości odpadów komunalnych. Samorządom pozostawiono decyzje, czy same zainwestują w sortownie, czy powierzą segregację prywatnym firmom. Na pytanie, co bardziej opłaca się komunalnej spółce, musi w niedługim czasie odpowiedzieć jej nowy prezes. (MONK)
żródło: "Dziennik Polski" 2006-02-11
Autor: mj