Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Ręce do pracy

Treść

Sądeccy pracodawcy wysłali już do pośredniaka ponad sto wniosków o skierowanie do ich firm stażystów. Na odpowiedź będą jednak musieli jeszcze zaczekać, bo Powiatowy Urząd Pracy nie uzyskał dotąd limitu środków na realizację tego programu.



Teresa Połomska, zastępca dyrektora PUP ds. rynku pracy przewiduje, że wniosków z każdym dniem będzie przybywać, bo oferta jest kusząca. Stażyści przyuczani do zawodu w prywatnych firmach to dodatkowe ręce do pracy, bowiem w ramach nabywania doświadczenia zawodowego powierza się im wykonanie niektórych prac. Pracodawcy nie ponoszą przy tym żadnych kosztów, ponieważ pośredniak wypłaca im stypendium w wysokości odpowiadającej zasiłkowi dla bezrobotnych.


- Korzyści z takiego rozwiązania są obustronne - zapewnia Teresa Połomska. - Pracodawcy zyskują pomoc, a część stażystów nabywa doświadczenia zawodowego. W dodatku średnio 30 procent z nich nie rejestruje się już w PUP, lecz podejmuje pracę.


W ubiegłym roku pośredniak wysłał na staże zawodowe ponad 400 osób, co kosztowało blisko 1.800 tys. zł. Program wymaga, by byli to bezrobotni, którzy nie ukończyli jeszcze 25. roku życia (mogą to być również absolwenci studiów wyższych do 27 lat). Popularnością cieszył się też program przygotowania zawodowego, kierowany do szerszej grupy klientów pośredniaka. W tym przypadku chodzi o zdobycie dodatkowych kwalifikacji przez długotrwale bezrobotnych. Projekt obejmuje też osoby niepełnosprawne, a także samotnie wychowujące dzieci oraz te po 50. roku życia. W minionym roku z tej formy wsparcia skorzystało 60 osób.


Dodajmy, że coraz bardziej aktywni stają się też sami bezrobotni, decydujący się na uruchomienie własnej działalności gospodarczej. W 2004 r. o dotację (11 tys. zł) na ten cel wystąpiły 54 osoby. Tymczasem od początku stycznia wpłynęło już 80 takich wniosków.

(SZEL)
"Dziennik Polski" 2005-01-17

Autor: kl