Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Recepta na normalność

Treść

REGION. 800 tys. pacjentów w południowej Małopolsce objętych jest opieką przychodni lekarskich, których dalsza działalność od stycznia stoi pod znakiem zapytania

- Jeśli natychmiast nie rozpoczną się konkretne rozmowy z kierownictwem Narodowego Funduszu Zdrowia, zamykamy jutro gabinety o godz. 18 i praktycznie kończy się ich działalność - powiedział nam wczoraj dr Stanisław Pikul, kierownik spółki obejmującej przychodnie lekarskie w Łukowicy i Kamienicy pod Limanową, równocześnie przewodniczący Małopolskiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia - Porozumienie Zielonogórskie. - Mam jednak nadzieję, że do rozmów dojdzie mimo sylwestra i końca roku. Na razie 140 przychodni wchodzi w nowy rok bez kontraktów.

Nastroje wśród lekarzy są takie, że można spodziewać się zamykania przychodni. Niektórzy grożą wyjazdem do pracy za granicę, gdzie można zarobić wielokrotnie więcej. Resort apeluje o powściągliwość. Dr Pikul twierdzi, że pacjenci nie powinni się obawiać pozbawienia opieki od stycznia. Wczoraj nad ranem wrócił z Konina, gdzie spotkali się przedstawiciele federacji Porozumienia Zielonogórskiego czternastu województw. Piłeczka, jak mówi, jest teraz po stronie Narodowego Funduszu Zdrowia, który nie chce zgodzić się na 19 postulatów przedstawionych przez lekarzy. Dotyczą one - oprócz kwestii finansowych - uregulowania zasad kontraktowania opieki medycznej na poziomie ośrodka zdrowia.

- Ta sprawa nie wyniknęła nagle. Przypominam o strajku, który z tych samych powodów miał miejsce dwa lata temu - zauważa dr Pikul, podkreślając, że pacjenci wtedy mimo wszystko nie ucierpieli. - Mam nadzieję, że do rozmów jednak dojdzie przed pierwszym stycznia. Staramy się uzyskać normalność, co przełoży się na relację lekarz - pacjent i jakość świadczeń. Rozmowy z NFZ toczyły się od maja, a ostatnio regularnie co środę od końca listopada. W dniu 21 grudnia miało miejsce ostatnie spotkanie, które nie doprowadziło do żadnych rozstrzygnięć. Kierownictwo Funduszu stanęło na stanowisku, że nie, bo nie. Resort jest bardziej elastyczny i skłonny do rozmów, szczególnie, gdy chodzi o pewne zapisy, które muszą doprowadzić do znowelizowania ustawy o służbie zdrowia, wprowadzić wieloletnią perspektywę w kontraktach, a nie ciągłe nawroty tych samych problemów. Próbowano nas odsyłać na rozmowy do województw, ale oddziały NFZ natychmiast odpowiedziały, że nie mają kompetencji.

Małopolski Związek Lekarzy jako jedna z pierwszych zorganizowanych grup przystąpił do Porozumienia Zielonogórskiego, walczącego o standardy usług medycznych w ośrodkach zdrowia zarówno publicznych, jak i niepublicznych. Zrzesza 400 lekarzy POZ i około 100 pielęgniarek z powiatów limanowskiego, gdzie jest bardzo silny, zwarty i zdeterminowany, sądeckiego, gorlickiego, suskiego, części Podhala i powiatu tarnowskiego. Obejmuje opieką ok. 800 tys. pacjentów. O tym, jak bardzo jest to zdyscyplinowana grupa, niech świadczy choćby fakt, że bardzo wielu lekarzy, których rozpytywaliśmy o ich postępowanie w sytuacji braku kontraktów, odsyłało nas do swojego szefa związkowego. On natomiast wymienia powody, dla których nie mogą zgodzić się na dotychczasowe warunki prezesa NFZ:

- Następuje stałe obniżanie kontraktów na POZ-ty. Tymczasem wykonują one 80 procent świadczeń w opiece zdrowotnej. Z całej puli pieniędzy, którą dysponuje Narodowy Fundusz Zdrowia, podstawowa opieka zdrowotna otrzymuje 11 procent. Za czasów Kas Chorych dostawała 15,5 procent. W krajach Unii Europejskiej średnio otrzymuje 20 procent. Jaki tego jest efekt? Choćby taki, że bardzo dobrze swego czasu rozwinięte w Małopolsce szczepienia w medycynie szkolnej teraz podupadły.

Dr Joanna Dudzik, kierowniczka przychodni lekarskiej w Skrzydlnej zauważa nie bez ironii: - U nas się nie generuje długów, pracujemy efektywnie, więc, jak za starych czasów, ustala się nam coraz wyższe normy i zabiera coraz więcej.

O tych wymogach powiedział nam kierownik ośrodka w Kasinie Wielkiej dr Bogdan Baczyński:

- Bardzo niepokoi nas rozporządzenie ministra zdrowia, zgodnie z którym będziemy musieli modernizować nasze ośrodki, by sprostać wysokim narzuconym standardom, między innymi sanitarnym. Dla wielu ośrodków, przy tak niskich nakładach, będzie to po prostu niewykonalne. Znaleźliśmy się po raz kolejny w bardzo trudnej sytuacji. Z jednej strony lojalność wobec związku, z drugiej pacjent, choć właściwie nie można tego sobie przeciwstawiać. Nie umiem powiedzieć, co będzie się działo w naszych przychodniach po pierwszym stycznia.

Wojciech Chmura

"Dziennik Polski" 2005-12-30

Autor: ab