Remis był w zasięgu
Treść
Nie przyniosło Kolejarzowi punktowego zysku spotkanie na szczycie trzecioligowej tabeli. Stróżanie przegrali po zaciętym meczu z liderującym Hetmanem, co sprawiło, że ich strata do sobotniego rywala wynosi obecnie 3 "oczka". Porażka w jaskini lwa ujmy gościom nie przynosi. Zaprezentowali się na wschodzie kraju z niezłej strony, nie powtórzyła się jednak sytuacja z Łęcznej, gdzie triumf święciła żelazna konsekwencja przyjezdnych, skutkująca wygraną z ekspierwszoligowcem. Tym razem nie dopisało szczęście, a i rywal podyktował twardsze warunki. Mimo to przyjezdni bliscy byli remisu. Stałby się on faktem, gdyby przy oddawaniu strzałów lepszą precyzją wykazali się Adam Giesa (jeden z lepszych zresztą graczy na boisku) i Stefanik. Gdyby fatalny błąd nie przytrafił się wchodzącemu dopiero do drużyny Pokrywce i gdyby nie dziwna decyzja sędziego (szerzej opowiada o niej w innym miejscu II trener Kolejarza Tadeusz Kantor). Inna sprawa, że i gospodarze mogli pokusić się o okazalsze zwycięstwo. Kapitalnie w bramce gości spisywał się na szczęście Pyskaty. Kolejarz przegrał więc pierwsze w sezonie spotkanie. Tragedii nie ma, powód do niepokoju - owszem. Okazuje się, że stuprocentową rację miał Mirosław Hajdo, szkoleniowiec zespołu z podgrybowskiej miejscowości, mówiąc, że koniecznością chwili jest, by jego niektórzy podopieczni przestawili się z pierwszo na trzecioligowy styl gry. Ten pierwszy oparty jest na technicznym futbolu, zaś w drugim dominuje walka. Czasem wręcz. A stróżanie wciąż przecież występują na trzecim froncie. (DW) Kolejarz pod lupą Noty dla zawodników Kolejarza wystawił Tadeusz Kantor. Pyskaty 9, A. Basta 6, Sierant 6, Księżyc 6, Pokrywka 4, D. Basta 6, Prokop 6, Stefanik 7, Giesa 7, Bałuszyński 7, Dudziński 7. W trakcie trwania drugiej połowy spotkania na boisku pojawili się także Wieczorek, Drąg i Haftkowski, ich występ trwał jednak zbyt krótko, by mógł zostać poddany ocenie. "Dziennik Polski" 2007-09-17
Autor: wa