Rentgen dyplomów
Treść
GORLICE
Zarząd Powiatu zdecydował o przeprowadzeniu w szpitalu wewnętrznej kontroli procedur kompletowania dokumentów personelu medycznego. To wynik ujawnienia oszustwa, którego dokonała 36-letnia kobieta pracująca tam jako lekarz, mimo że nie ukończyła studiów medycznych.
Powiat, jako organ założycielski szpitala, ma uprawnienia do skontrolowania kwalifikacji zawodowych personelu. Jak się wczoraj dowiedzieliśmy, starostwo skorzysta z tego prawa, mimo że po ujawnieniu afery w szpitalu skontrolowano teczki personalne i nie wykryto żadnych błędów.
Powiat, jako organ założycielski szpitala, ma uprawnienia do skontrolowania kwalifikacji zawodowych personelu. Jak się wczoraj dowiedzieliśmy, starostwo skorzysta z tego prawa, mimo że po ujawnieniu afery w szpitalu skontrolowano teczki personalne i nie wykryto żadnych błędów.
- Nasza kontrola nie jest przejawem nieufności w stosunku do dyrekcji szpitala - podkreśla wicestarosta gorlicki Stanisław Szura. - Chcemy jednak dokładnie poznać procedury związane z kompletowaniem dokumentów, by móc wyeliminować ewentualne błędy.
W pierwszym rzucie planuje się przeprowadzenie skrupulatnej kontroli teczek ponad stu lekarzy zatrudnionych w gorlickiej lecznicy. Na razie nie ma mowy o sprawdzaniu kwalifikacji pozostałej części personelu medycznego, czyli blisko czterystu pielęgniarek i położnych. Chociaż nie można wykluczyć, że kiedyś dojdzie i do tego.
Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu wyszła na jaw, opisywana szeroko przez "Dziennik", sprawa 36-letniej kobiety, która podając się za absolwentkę Akademii Medycznej w Łodzi przez osiem lat pracowała w gorlickim szpitalu. Ostatnio zatrudniona była jako młodszy asystent na oddziale wewnętrznym, dorabiała też w pogotowiu ratunkowym (od 2001 r) oraz dwóch ośrodkach zdrowia. Oszustwo odkryto, gdy ceniona przez lekarzy i pacjentów kobieta przystąpiła do robienia specjalizacji z chorób wewnętrznych. Izba Lekarska zażądała wówczas od szpitala dokumentu poświadczającego, iż ma kwalifikacje do wykonywania zawodu. W jej teczce personalnej nie było jednak dyplomu, a jej nazwisko nie figurowało na liście absolwentów AM w Łodzi. Jak powiedział "Dziennikowi" dr Zygmunt Dżija, który w 1999 r. kierował gorlickim szpitalem, przedłużając jej umowę po odbyciu stażu zawodowego, widział kserokopię dyplomu.
- Prawdopodobnie była to fałszywka, która w dziwny sposób zniknęła z dokumentacji, gdy wyszło na jaw, iż ta pani nigdy medycyny nie skończyła - sugerował w rozmowie z "Dziennikiem" Zygmunt Dżija.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu, która po zgromadzeniu materiału dowodowego przedstawi zarzuty fałszywej pani doktor. Pociągnie też do odpowiedzialności osoby odpowiedzialne za zatrudnienie w placówce medycznej kobiety, która nie posiadała kwalifikacji do wykonywania zawodu. Musi też ustalić, czy 36-latka posługiwała się fałszywym dyplomem, czy też wykorzystała fakt, iż nikt się o taki dokument nie upomniał.
(SZEL)
"Dziennik Polski" 2006-01-27
Autor: ab