Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Rowerem do Kamiannej

Treść

Kamianna jest położona w Beskidzie Niskim, 17 km od Krynicy. Swoją sławę zawdzięcza ks. Henrykowi Ostachowi, który w latach 60. ubiegłego wieku przekształcił ją w znany ośrodek pszczelarstwa. Najłatwiej dojechać do niej autobusem lub samochodem, ale przyjemniej - rowerem. Droga z Nowego Sacza zajmie nam ok. 2 godzin. Ścieżka rowerowa biegnie wzdłuż drogi głównej Nowy Sącz - Krynica, przez Nawojową i Łabową. Za centrum Łabowej skręcamy w lewo i wjeżdżamy do Kotowa. Teraz zaczyna się najtrudniejszy odcinek trasy - podjazd pod stromą górę. Później zjeżdżamy ze szczytu i po pokonaniu ok. 4 km i jesteśmy na miejscu. W Kamiannej koniecznie trzeba zobaczyć "Pszczelą wioskę" ze skansenem zabytkowych uli. Obok znajduje się XIX wieczny drewniany kościółek, dawniej cerkiew św. Parascewy. Do dziś stoi przy niej żelazny, grekokatolicki krzyż i stara dzwonnica. Turyści mogą też obejrzeć prelekcję o produktach pochodzenia pszczelego i zwiedzić pracownię pasieczną. Przy pasiece otwarto sklep i kawiarnię, w których odbywają się degustacje różnych gatunków miodu. Naprzeciwko "Pszczelej wioski", po drugiej stronie ulicy, zbudowano w latach 80. ubiegłego wieku Dom Pszczelarza PZP, a parę metrów dalej Muzeum Pszczelarstwa. Drewniany budynek muzeum przypomina ul, a jego okna - plastry miodu. Kamianna to Światowe Centrum Apiterapii, czyli leczenia produktami pszczelimi. W wiosce znajdziemy kilka sklepów, gdzie oprócz miodu znajdziemy mleczka, leki, kosmetyki, pochodzenia pszczelego. Osoby, które pragną spędzić tu nieco więcej czasu, mogą zatrzymać się w Domu Pszczelarza, Barci Kamianna lub Pensjonacie św. Filipa (ceny za nocleg 30 - 50 zł). Oprócz domowej kuchni, na gości czeka m.in. boisko do siatkówki, szałasy z grilami, gabinety odnowy biologicznej (w Domu Pszczelarza). Łagodne zbocza gór, nie przekraczające 800 m, zachęcają do uprawiania turystyki pieszej i rowerowej. Otoczona lasami Kamianna, w której słychać ciche brzęczenie pszczół to enklawa ciszy i spokoju. (es) "Dziennik Polski" 2007-07-30

Autor: wa