Rozmowa z Grażyną Lubańską
Treść
dyrektorem krynickiej Biblioteki Publicznej, która obchodziła jubileusz 60-lecia działalności - Czy kryniczanie czytają książki? - Oczywiście. Moim zdaniem książka nie jest zagrożona przez telewizję, film, internet. Zawsze będzie duża grupa ludzi, którzy będą po lektury sięgać. Komputer traktuję jako dostawkę. Bez niego trudno się dzisiaj obejść, zapewnia rozrywkę, poszerza wiedzę. Ale w naszym przypadku to tylko uzupełnienie prawdziwej biblioteki, z regałami, książkami na półkach. Książka - to książka. Bez niej nie ma życia. - 40 lat pracy w jednym miejscu, 27 lat dyrektorowania. Podczas jubileuszowego spotkania w Starym Domu Zdrojowym popłakała się Pani. I podwładne też... - Ja traktuję je jak swoje dzieci. Przyjmowałam je do pracy. Ukończyły studia na różnych uniwersytetach. Kiedyś zajmą moje miejsce. Biblioteka to nasz wspólny sukces. Cieszę się, że udało się utrzymać i poprawić warunki lokalowe wszystkich placówek. Przed nami kolejne wyzwania. Staramy się sprostać wymaganiom, które stawia przed nami środowisko. Zrobimy wszystko, aby mimo zmieniających się potrzeb czytelniczych, sprostać im. Marzymy o tym, by biblioteka była nowoczesna i atrakcyjna. - Co Pani uważa za najważniejsze w swojej pracy? - Miałam ogromne szczęście spotkać na swojej drodze ludzi bardzo mi życzliwych. Tu, w naszym mieście, ale też w całej Polsce. Pragnę podziękować wielu przyjaciołom biblioteki, którzy wspierali nas i nadal wspierają. Nie jestem w stanie wymienić ich wszystkich, bo lista byłaby bardzo długa. Naszym skarbem są wierni czytelnicy, a wśród nich liczni kuracjusze. Przychodzą do nas goście z Izraela, Niemiec, Australii, Kanady, z całego świata. Rozmawiał Piotr Gryźlak "Dziennik Polski" 2007-11-30
Autor: wa