Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Różowe szczęście

Treść

Fundacja "Mam Marzenie" spełniła wczoraj życzenie chorej na białaczkę 6-letniej Ewy Kurdas z Nowego Sącza. Dziewczynka doczekała się różowego pokoju z nowymi mebelkami i pluszakami.

W jej biurku zamontowano nawet specjalną szufladkę, przeznaczoną na sekretne marzenia. Głównym będzie z pewnością zdrowie, bo Ewa bardzo chce zwyciężyć chorobę.

Białaczka zaatakowała podstępnie, a w Nowym Sączu długo nie można było jej zdiagnozować. Od listopada do stycznia lekarze podejrzewali zapalenie wyrostka, opon mózgowych, a nawet zatrucie tlenkiem węgla.

Nie przyszło im jednak do głowy, by zrobić dokładną morfologię krwi. Kiedy w końcu wykonano to badanie, dziewczynkę natychmiast skierowano do kliniki onkologicznej w Prokocimiu, gdzie leczy się do dziś. Przeszła tam m. in. chemię.

- W Prokocimiu lekarz zaproponował nam kontakt z Fundacją - opowiada mama Ewy, Danuta Kurdas. - Potem wszystko potoczyło się szybko. Gdy zapytano Ewunię, jakie ma marzenie, wskazała dwa - różowy pokój, lub komputer. Ostatecznie wybrano pierwszą z tych opcji.

Wolontariuszka z Fundacji Monika Tobiasz zatelefonowała do swojego przyjaciela Leszka Bladowskiego z pytaniem, czy nie mógłby przygotować pokoju na wielkie malowanie.

- Leszek podjął decyzję w ciągu kilku sekund - mówi Monika Tobiasz. - Postanowił, że za darmo zerwie tapetę i przygotuje ściany mimo, że następnego dnia miał brać ślub. Sporo się napracował. Włożył w to całe serce.

Potem do pracy przystąpili fachowcy produkujący dla TV4 cykliczny program pt. "Dekoratornia". Oni także działali charytatywnie. Zdobyli sponsorów, którzy podarowali wyposażenie pokoju. Wśród nich była m. in. sądecka firma LEMA.

- Co dzień spotykamy się z takimi odruchami serca - mówi Piotr Piwowarczyk, prezes i założyciel Fundacji "Mam Marzenie". - Gdy ludzie słyszą o ciężko chorych dzieciach, po prostu chcą pomóc. To dzięki dobrej woli sponsorów możemy spełniać marzenia. Sami też pracujemy charytatywnie. Fundacja nikogo nie zatrudnia, nie daje etatów. Wszyscy ci ludzie mają swoje życie, gdzieś pracują, a działają z potrzeby serca.

Od momentu rozpoczęcia działalności w lutym 2004 r. Fundacja spełniła marzenia 208 ciężko chorych dzieci. Najbardziej wzruszający był przypadek Rafała z Lubaczowa, który poprosił o spotkanie z Janem Pawłem II. Udało się je zorganizować, a po powrocie do kraju nastąpił przełom i chłopiec wrócił do zdrowia.

- Nie traktujemy tego w kategoriach cudu - zastrzega Piotr Piwowarczyk. - Jednak wielokrotnie przekonaliśmy się, że spełnienie najskrytszych marzeń pomaga dzieciom pokonać chorobę.

Wierzą w to mocno najbliżsi 6-letniej Ewy, która wczoraj uśmiechała się po raz pierwszy od wielu tygodni, nie dowierzając szczęściu, jakie ją spotkało.

(SZEL)

Relację z przygotowań do spełnienia marzenia Ewy Kurdas będzie można obejrzeć w TV4. Data emisji nie jest jeszcze znana. Będzie to prawdopodobnie jedna z październikowych niedziel (program "Dekoratornia" emitowany jest o godz. 12.30).

"Dziennik Polski" 2005-09-21

Autor: ab