Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Samobój i wyjście przed orkiestrę

Treść

Dyrektorzy sanatoriów nie zgadzają się na płacenie pięciokrotnie wyższego niż dotąd podatku od nieruchomości. Burmistrz Emil Bodziony mówi, że nie chce wojować z lecznictwem uzdrowiskowym, ale taką ma interpretację prawa. Powołuje się na wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. Próbę znalezienia rozwiązania podejmą sądeccy parlamentarzyści. To drugi w ostatnich latach poważny konflikt między krynickim samorządem a szefami sanatoriów. Latem 2006 r. głośno było o zmianie granic stref A, B i C uzdrowiska, wskutek czego Narodowy Fundusz Zdrowia groził niektórym placówkom, że nie będzie z nimi zawierał kontraktów. Ostatecznie, po trwających kilka tygodni rozmowach, udało się wtedy doprowadzić do porozumienia. *** Tym razem sprawa dotyczy wyliczania podatku od nieruchomości. Zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych stawki są zróżnicowane w zależności od rodzaju prowadzonych usług. Jeśli chodzi o część obiektów sanatoryjnych, które są "zajęte" (to słowo jest tu kluczowe) na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie udzielania świadczeń zdrowotnych, za 1 m kw. płaci się 3,75 zł. Dla innych typów działalności wyznaczona jest maksymalna taryfa - 18,60 zł (w Krynicy jest to 17,30 zł). Władze Świnoujścia uznały, że placówki uzdrowiskowe 3,75 zł mają płacić tylko za tę powierzchnię, gdzie wykonuje się zabiegi, a za pozostałe pomieszczenia - pięć razy tyle. Sprawa trafiła najpierw do Wojewódzkiego Sądu Adminstracyjnego w Szczecinie, a później do NSA w Warszawie. Ten rok temu uznał, że to gmina ma rację. Sprawa dotyczy dużych pieniędzy, ponieważ zaszłości finansowe sięgają roku 2003. *** W Krynicy pierwszy spór o podatki rozgrywał się kilka lat temu. Wtedy jednak ustalono, że sanatoria to gabinety zabiegowe, ale też części hotelowe, stołówki, itp. będą płaciły najniższą kwotę. Niedawno sprawa wróciła. Burmistrz Emil Bodziony zapowiedział, że pójdzie wzorem nadmorskiego kurortu. - Ja jestem odpowiedzialny za pobieranie lokalnych podatków i opłat - komentuje Emil Bodziony. - Nie chcę z nikim walczyć, zależy mi na rozwoju lecznictwa uzdrowiskowego, ale wyrok NSA jest ewidentny. Trzeba się do niego stosować. W przeciwnym wypadku może się okazać, że ktoś mi zarzuci działanie na szkodę gminy. Odbyło się już kilka spotkań z dyrektorami sanatoriów. Najwięcej takich instytucji ma Uzdrowisko Krynica Żegiestów SA, której prezesem jest radny Janusz Cisek. Kolejna tura negocjacji została zorganizowana w sali Balowej Starego Domu Zdrojowego. Zaproszono na nią: senatora Stanisława Koguta, posłów: Andrzeja Czerwińskiego, Bronisława Dutkę, Arkadiusza Mularczyka i dyrektora biura prawnego Senatu Piotra Świąteckiego. *** Stanowisko szefów sanatoriów jest jasne: nie zamierzają płacić pięciokrotnie wyższego podatku (i to pięć lat wstecz), ponieważ równie dobrze mogliby od razu ogłosić upadłość. Ich zdaniem burmistrz wychodzi przed orkiestrę, próbując naliczać nowe stawki, opierając się na wyroku wydanym w składzie trzech sędziów, gdy tymczasem, żeby to mogła być wykładnia prawna, skład powinien być siedmioosobowy. Prezes Janusz Cisek zaproponował parlamenatrzystom, żeby wystąpili z projektem nowelizacji ustawy o podatkach i opłatach lokalnych obowiązującej od 1 stycznia 2003 r.. Uważa, że w feralnym art. 5, pkt. 1 trzeba wyraz "zajętych" zastąpić słowem "związanych". Tym sposobem można podciągnąć do świadczeń zdrowotnych także część hotelową, żywieniową i inne. Potwierdza, że za powierzchnię wykorzystywaną do działalności czysto komercyjnej (np. sklepy, biura dla różnych firm) powinno się płacić najwyższą stawkę. Podobnie twierdzi Zdzisław Skwarek, przewodniczący Sekcji Krajowej Uzdrowisk NSZZ "Solidarność". *** - Na jakiej podstawie pan burmistrz chce stosować ten wyrok NSA w Krynicy? - pytał senator Stanisław Kogut. - Przecież to jest jednostkowa sprawa, dotycząca konkretnego sanatorium w Świnoujściu, a nie tutaj u nas. Trzeba na razie poczekać z wystawianiem decyzji finansowych, póki sprawa się nie wyjaśni, bo to byłoby dopiero bezprawie! Tak też uważa dyrektor Piotr Świątecki, zastrzegając, że zna na razie sprawę pobieżnie. Bronisław Dutka przestrzega przed strzelaniem sobie samobójczego gola, tak samo Andrzej Czerwiński. Arkadiusz Mularczyk zaapelował do dyrektorów sanatoriów o wstrzymanie się z inicjatywą legislacyjną, która potrwałaby wiele miesięcy. Wszyscy parlamentarzyści zgodnie uznali, że wkrótce wystąpią do biur ekspertyz prawnych Sejmu i Senatu o przygotowanie opinii przez wybitnych specjalistów z zakresu wymiaru podatków. *** - Ten sam problem zaistniał też w Muszynie - mówi burmistrz Waldemar Serwiński. - My, po konsultacji z Urzędem Ochrony Klientów i Konkurencji, przyjęliśmy kompromis. Rada ustaliła stawkę pośrednią: 7 zł za 1 m kw. dla sanatoriów. Będzie ona obowiązywała w roku 2008. Ta zniżka to dozwolona pomoc publiczna. Zobaczymy, jaką drogę przyjmą dyrekcje tych placówek. Jeżeli wystąpią z pozwami do NSA, to poczekamy na orzeczenia. Myślę, że to rozsądne wyjście. Podobnej decyzji od krynickiego burmistrza i rady domagał się Piotr Pawnik - dyrektor "Nad Kryniczanką". Emil Bodziony odpowiedział, że ten wariant może być stosowany odrębnie wobec każdego "podmiotu". Prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP Jan Golba (zarazem wiceburmistrz Szczawnicy Zdroju) uważa, że od roku 2002 sanatoria za powierzchnie nie zajęte pod usługi lecznicze powinny płacić po kilkanaście zł za 1 m kw. Jego zdaniem takie opłaty są pobierane w wielu miejscach w Polsce, w tym także w Szczawnicy. Kilkuletnie zaległości mogą spowodować, że krynickie sanatoria popadną w wielkie kłopoty finansowe. - Problem nie tylko w podatku - mówi Jan Golba - ale przede wszystkim w tym, że Narodowy Fundusz Zdrowia, kontraktując usługi, nie uwzględnia faktycznych kosztów prowadzenia działalności. O tym trzeba dziś dyskutować, tu muszą zajść zmiany. Dzienna stawka pobytu kuracjusza musi być tak skalkulowana przez NFZ, żeby sanatoria nie dokładały do interesu i jeszcze miały środki na rozwój. *** Dyrektor sanatorium MAWIA "Continental" Krzysztof Żyłka dysponuje wykładnią Ministerstwa Finansów - Departamentu Podatków Lokalnych i katastru z roku 2004, z której wynika, że "wszystkie pomieszczenia (budynki) nie zajęte bezpośrednio na udzielanie świadczeń zdrowotnych, jednakże niezbędne do prawidłowego funkcjonowania zakładu opieki zdrowotnej (szpitala), korzystają z preferencyjnej stawki podatku od nieruchomości". Czy w sanatorium część hotelowa, stołówka, korytarze, hole, sale telewizyjne są takimi miejscami? Na chłopski rozum - tak. Ale interpretację trzeba pozostawić tęgim prawniczym głowom, które muszą wyjaśnić, jaka była naprawdę w tym przypadku intencja ustawodawcy. A w wielu sprawach jest tak, że co prawnik, to inna opinia. Podobnie może być i tym razem. Piotr Gryźlak "Dziennik Polski" 2007-12-12

Autor: wa