Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sandecja bez trenera?

Treść

Stanisław Filas, trener trzecioligowych piłkarzy Sandecji nie podejmie dzisiaj zajęć z drużyną. Klub nie płaci mu za pracę od początku lipca.

- W czwartek, kiedy oficjalnie zgłosiłem gotowość do rezygnacji, kurator klubu Marek Banaś zapewnił mnie, że najpóźniej w poniedziałek na moim koncie znajdą się pobory za dwa miesiące pracy - mówi trener. - Rano sprawdzałem: nie wpłynęła ani jedna złotówka. Myślałem, że umawiam się z poważnym człowiekiem. Tymczasem potraktowano mnie jak chłystka. Udałem się zatem do pana Banasia i powiedziałem, co o tym myślę. Pokazywał mi jakieś przelewy, ale przestały mnie one interesować. Wrócę do pracy w ZNTK - tam przynajmniej szanują mój trud i odpowiednio wynagradzają. Nie jestem chłopcem na posyłki, nie mam zamiaru robić z siebie żebraka. Mówiąc brutalnie, pozbawiony zostałem środków do życia. Nie przyszedłem do mojego dawnego klubu, żeby się dorabiać, daleko mi do pazerności, ale jakieś podstawowe zasady przyzwoitości powinny obowiązywać. Sandecja - Sandecją, sentyment - sentymentem, rzeczywistość jest jednak brutalna: muszę przecież utrzymać rodzinę.

- Mówiąc brutalnie, pozbawiony zostałem środków do życia - mówi trener. - Nie przyszedłem do mojego dawnego klubu, żeby się dorabiać, daleko mi do pazerności, ale jakieś podstawowe zasady przyzwoitości powinny obowiązywać. Sandecja - Sandecją, sentyment - sentymentem, rzeczywistość jest jednak brutalna: muszę przecież utrzymać rodzinę. Moja decyzja na dzisiaj jest więc taka, że we wtorek nie przystąpię do zajęć z piłkarzami. Jeśli coś sprawi, że zmienię decyzję, to muszę mieć gwarancję, iż podobna historia nie powtórzy się w przyszłości. Na razie jednak czuję się oszukany i rozgoryczony.

Kurator Sandecji Marek Banaś jest zaskoczony postanowieniem szkoleniowca. Przyznaje, że o jego rezygnacji z pracy dowiaduje się od "Dziennika Polskiego".

- Istotnie, rozmawiałem dzisiaj z panem Filasem, pokazując mu dowód wpłaty pieniędzy na jego konto - zapewnia. - Dokonana została dzisiaj, a że operacja przelewu zwykle trochę trwa, mogło się zdarzyć, że przed południem złotówek na koncie trenera jeszcze nie było. Na razie otrzymał on pobory za lipiec. Wypłatę za sierpień, zgodnie z umową, którą przecież podpisał, dostanie do 15 września. Nie mogę więc zrozumieć jego zdenerwowania. Trzytygodniowa zwłoka ma być powodem do rezygnacji z pracy? Pozostawiam to bez komentarza. Nie chcę oceniać zachowania szkoleniowca, pozostaje mi jedynie przyjąć do wiadomości jego decyzję. Mam jednak nadzieję, że podjął ją kierowany emocjami, bez głębszego zastanowienia, jeszcze raz ją przemyśli i zmieni.

DANIEL WEIMER, "Dziennik Polski" 2006-09-05


Autor: ea