Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sandecja nad przepaścią

Treść

NOWY SĄCZ. Dopiero ok. godz. 22 rozpoczęła się podczas ostatniej sesji Rada Miasta dyskusja nad ratowaniem Miejskiego Klubu Sportowego Sandecja. Rozwiązaniem miało być powołanie do życia Sportowej Spółki Akcyjnej "Sandecja". Radni uznali jednak, że wniosek w tej sprawie został niewłaściwie przygotowany.

Działacze Sandecji chcą, aby Nowy Sącz, który jest właścicielem klubu, wszedł do spółki z kwotą 600 tys. zł w tym roku, a w przyszłym 1 mln zł. Miasto byłoby jedynym akcjonariuszem.

- Mamy XXI wiek i kluby, które mają aspiracje, muszą mieć jasno określony status - mówił prezes MKS Sandecja Nowy Sącz Kazimierz Sas. - Ostatnie lata naszej pracy to była jedna wielka improwizacja. Utrzymywaliśmy się z pieniędzy od sponsorów, działalności gospodarczej i dotacji miasta. Dzisiaj to nie wystarcza. Jeśli Nowy Sącz chce mieć klub w III lidze, a w niedalekiej przyszłości w II, to musi pomóc. Chcemy jasnej deklaracji w tej sprawie.

Podczas dyskusji wielu radnych wyrażało życzliwość wobec Sandecji. Klub liczy 95 lat. To wielka tradycja i warto o nią dbać. Dzisiaj Sandecja ma najpiękniejszy obiekt w III lidze. Zdaniem prezesa Sasa, tylko spółka akcyjna jest nowoczesnym rozwiązaniem, dającym gwarancję właściwego, zgodnego z prawem funkcjonowania.

Podczas dyskusji radni, w tym Józef Hojnor, Marek Oleniacz, Piotr Pawnik, Robert Sobol i Maciej Kurp mówili, że są za Sandecją jako czołowym klubie w Nowym Sączu, ale wydanie 600 tys. zł na bliżej niewiadomą przyszłość jest niemożliwe.

- Rozumiem, że Sandecja to ikona miasta, ale to stanowczo za mało - dodaje radny Maciej Kurp. - Dyskusja była gorąca, ale bardzo rzeczowa. Pytaliśmy m. in o statut, gdzie takie spółki działają, czy rzeczywiście samorządy w 100 proc. finansują kluby. Byliśmy ciekawi, jak ma wyglądać przyszłość, jakie są plany. Kto ma być sponsorem strategicznym? Na żadne z tych pytań nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Dokumenty w tak ważnej sprawie zostały przygotowane źle. Wiemy, że statut został przepisany z Cracovii i też z błędami. To było niepoważne. Tak przygotowany wniosek z pewnością nie ma szans na pozytywne rozpatrzenie.

Wniosek wrócił do prezydenta miasta, który ma przygotować odpowiedź na postawione pytania. Natomiast prezes Sandecji Kazimierz Sas zapowiedział na 18 listopada nadzwyczajne walne zebranie klubu i złożenie rezygnacji z pełnionej funkcji.

Najważniejsze w tej sprawie jest jednak to, że wciąż nie uregulowane jest zadłużenie wobec piłkarzy, którzy już nie chcą (i nie mogą) dłużej czekać na zaległe pieniądze.

(JEC)

"Dziennik Polski" 2005-10-13

Autor: ab