Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sandecja też wygrała

Treść

Dołożyłem nogę

- Debiut okraszony bramką. Na dodatek zwycięską... Czyż mogło być lepiej?

- Byłoby, gdybym strzelił dwie bramki - śmieje się Mariusz Mężyk, autor jedynego gola w zwycięskim meczu Sandecji z Wierną w Małogoszczu. - Bardzo zależało nam na tym zwycięstwie. Z dwóch względów. Po pierwsze: moja nowa drużyna od bardzo dawna nie rozpoczęła sezonu od wygranej. Chcieliśmy przełamać tę złą passę. Po drugie: z Wierną sądeczanie mają stare porachunki. Dotąd dwukrotnie z nią grali i tyleż rady przegrywali. Naszym celem było wzięcie rewanżu. Udało się!

- Gol padł tuż po wznowieniu gry, przerwanej na skutek ekscesów na trybunach, które przeniosły się na płytę boiskową...

- Tak, wykorzystaliśmy chwilę dekoncentracji gospodarzy. Dawid Florian przedarł się prawą stroną, wyłożył piłkę jak na tacy. Mi pozostało przyłożyć nogę.

- Czy to wyjazdowe zwycięstwo oznacza, że zamierzacie walczyć w tym sezonie o najwyższe cele?

- Postawiono przed nami zadanie, byśmy utrzymywali się w bezpiecznej strefie w tabeli. Myślę jednak, że stać nas na więcej. Potencjał kadrowy jest naprawdę spory, w drużynie panuje dobra atmosfera. Jeśli po rundzie jesiennej pozycja wyjściowa okaże się korzystna, wiosną możemy sprawić niejedną niespodziankę.

Rozmawiał: (dw)

"Dziennik Polski" 2005-08-09

Autor: ab