Sejm podzielony ws. dwukadencyjności w samorządach
Treść
Polskie Stronnictwo Ludowe wspólnie z Koalicją Obywatelską walczy o zniesienie dwukadencyjności w samorządach, którą wprowadził PiS. W koalicji rządowej nie ma jednak większości w tej sprawie, a opozycja nie chce zmian.
W 2029 roku wielu prominentnych samorządowców Koalicji Obywatelskiej i PSL będzie musiało się pożegnać ze swoimi stanowiskami, m.in. prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Przyjęte za rządów Prawa i Sprawiedliwości przepisy ograniczają kadencję samorządowców maksymalnie do dwóch. O uchylenie tych przepisów zabiegają ludowcy, którzy złożyli projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego.
– Ogranicza prawa wyborcze mieszkańców tych najmniejszych wspólnot lokalnych, jakimi są gminy, eliminuje możliwość głosowania na osoby, które częstokroć bardzo dużo zrobiły przez wiele lat – mówił Krzysztof Paszyk, przewodniczący klubu parlamentarnego PSL.
Projekt PSL jest procedowany w Sejmie od wielu miesięcy. Popiera go Koalicja Obywatelska, która chce obronić stołki swoich samorządowców.
– W wielu gminach, z tego co wynika z analiz, w ok. 30-40 proc. gminach zmienili się włodarze, czyli wójtowie czy też burmistrzowie. Także demokracja działa – podkreśliła Karolina Pawliczak, poseł Koalicji Obywatelskiej.
KO chce też dyskusji o powrocie do czteroletniej kadencji samorządowców. Projekt popiera część posłów Lewicy. Sprzeciwia się jednak Polska 2050, która przekonuje, że przed zmianą trzeba ocenić, czy obecne rozwiązania się sprawdzają. Partia Razem walczy o odrzucenie projektu, ostrzegając przed zabetonowaniem lokalnych układów politycznych.
– W rękach prezydentów, w rękach burmistrzów jest skupiona olbrzymia władza. To jest kwestia wydatkowania publicznych pieniędzy, to jest kwestia kontroli nad lokalnymi spółkami samorządowymi – wymieniał Adrian Zandberg, poseł partii Razem.
PiS broni zmian, które wprowadziło. Proponuje, aby dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów wpisać do Konstytucji. To nie podoba się ludowcom.
– Uważamy, że ten przepis jest niekonstytucyjny – zaznaczył Mirosław Orliński, poseł PSL.
Poseł Jarosław Sellin z PiS wskazuje na obłudę PSL, który grozi, że jeżeli projekt przepadnie, to będzie wnosił o wpisanie do Konstytucji dwukadencyjności posłów.
– Żeby takie ograniczenie wprowadzić do władzy ustawodawczej. W całej cywilizacji świata Zachodu te ograniczenia w sprawie władzy dotyczą tylko władzy wykonawczej – mówił Jarosław Sellin, poseł PiS.
Zdania wśród samorządowców są podzielone – przyznał wójt gminy Kozy, Jacek Kaliński.
– U nas w gminie Kozy jest taka tendencja, że nikt nie był dłużej wójtem niż dwie kadencje. Sama kadencyjność jest dość ciekawa, tylko wymaga dopracowania, bo już abstrahując od przepisów prawa, jest to zabranie biernego prawa wyborczego – powiedział wójt gminy Kozy.
Prof. Zbigniew Orbik zauważa, że dwukadencyjność to szansa na zmiany w wielu samorządach.
– Zaletą jest większa możliwość kariery przez młodych działaczy, otwarcie stanowisk samorządowych dla nowych ludzi – zwrócił uwagę prof. Zbigniew Orbik.
Jeśli ostatecznie koalicja rządowa dojedzie do porozumienia i zagłosuje za likwidacją dwukadencyjności, to ustawa trafi na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Jego współpracownicy sugerowali, że obecne rozwiązania zabezpieczają demokrację i zapobiegają lokalnym patologiom.
TV Trwam News
źródło: radiomaryja.pl, 8 stycznia 2026
Autor: dj