Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Serce dla pogorzelców

Treść

LITACZ. Wczoraj od rana sąsiedzi pomagali pogorzelcom przy odbudowie spalonych zabudowań. Na nasz apel o pomoc dla wielodzietnej rodziny Gruszczyńskich z Litacza, którzy dziesięć dni temu stracili w pożarze zabudowania gospodarcze, odpowiedziało wielu dobrych ludzi.

- Nie było dnia, żeby ktoś nie przyjeżdżał. Mnóstwo ludzi tu było. Mówili, że dowiedzieli się o naszym nieszczęściu z "Dziennika Polskiego". Przywozili ubrania, żywność, pieniądze. Ja wszystko to notuję, żeby wiedzieć, komu zawdzięczamy pomoc. Ale nie wszystkim będą mogła podziękować, bo niektórzy nawet nie chcieli się przedstawić. Mówili, że pomagają nie po to, żeby im dziękowano - mówi Dorota Gruszczyńska, matka dziesięciorga dzieci: Anity, Andrzeja, Pawła, Michała, Ani, Krzysia, Maciusia, Grzegorza, Karolka i Arusia.

W środę sąsiad przywiózł na podwórze Gruszczyńskich maszyny do obróbki drewna. Sąsiedzi rano zeszli się, żeby pomóc przy cięciu drewna na dach. Pani Dorota przygotowała dla wszystkich śniadanie. Każdego dnia pogorzelcy z Litacza doświadczają takiej właśnie ludzkiej życzliwości.

- Zadzwoniła pani z Tylicza, że chętnie weźmie starsze dzieci na wakacje. Ale chłopcy mówią, że nie pojadą, bo chcą pomagać przy odbudowie - dodaje pani Dorota.

- Widzę, że Gruszczyńscy trochę stanęli na nogi dzięki ludzkiej życzliwości - cieszy się Stanisław Oleksy, sołtys Brzeznej i komendant miejscowej OSP.

W środę sąsiad przywiózł na podwórze Gruszczyńskich maszyny do obróbki drewna. Sąsiedzi rano zeszli się, żeby pomóc przy cięciu drewna na dach. Pani Dorota przygotowała dla wszystkich śniadanie. Każdego dnia pogorzelcy z Litacza doświadczają takiej właśnie ludzkiej życzliwości.

- Zadzwoniła pani z Tylicza, że chętnie weźmie starsze dzieci na wakacje. Ale chłopcy mówią, że nie pojadą, bo chcą pomagać przy odbudowie - dodaje pani Dorota.

- Widzę, że Gruszczyńscy trochę stanęli na nogi dzięki ludzkiej życzliwości - cieszy się Stanisław Oleksy, sołtys Brzeznej i komendant miejscowej OSP.

Strażacy od kilku dni odwiedzają domy w Chochorowicach, Brzeznej i Litaczu z prośbą o datek dla pogorzelców. - Nie zdarzyło się, żeby ktoś odmówił. Ludzie są naprawdę hojni. Każdy daje tyle, ile może. Wkrótce podliczymy i podamy zebraną kwotę - dodaje sołtys.

Zbiórkę pieniędzy zorganizowano także w miejscowej parafii po niedzielnych mszach św. Kolejną zorganizuje ksiądz w Długołęce.

Pomoc zadeklarowało kilka firm z terenu gminy Podegrodzie.

Wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasz apel o pomoc dla wielodzietnej rodziny Gruszczyńskich, która przed tygodniem w pożarze straciła część dobytku, serdecznie dziękujemy. Tych, którzy mogą i chcą im jeszcze pomóc prosimy o kontakt. lista potrzeb

Sąsiedzi sporządzili listę rzeczy, które pomogą w odbudowie. To między innymi:

- cztery okna o wymiarach 100 x 140 cm

- troje drzwi wejściowych: 2 sztuki o szerokości 100 cm i 1 sztuka o szerokości 80 cm

- kabel elektryczny 3-żyłowy 40 m

- cement ok. 2 tony

- taczki

- łopaty.

Jeśli ktoś chciałby pomóc, może skontaktować się bezpośrednio z rodziną Gruszczyńskich (tel. 18 445-87-35) lub z redakcją "Dziennika Nowosądeckiego": 18 443-54-49/78. (AM)

(MONK)

"Dziennik Polski" 2006-07-13

Autor: ab