Serce na wysokim szczeblu
Treść
Sprawa uruchomienia nowego, prywatnego Oddziału Kardiologii Inwazyjnej, Elektrokardiologii i Angiologii w sądeckim szpitalu, który od kilku tygodni czeka na rozpoczęcie działalności, oparła się o głównego inspektora sanitarnego. Po analizie stwierdził on nieważność postanowienia Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Krakowie o wpisie sądeckiego oddziału do rejestru zakładów opieki zdrowotnej.
Wszystko wskazuje więc na to, że dokumenty wrócą ponownie do powiatowego inspektora sanitarnego w Nowym Sączu.
O sprawie pisaliśmy obszernie w środowym wydaniu "Dziennika". Uruchomienie nowoczesnego oddziału, który mógłby leczyć pacjentów ze schorzeniami serca najnowocześniejszymi metodami, skomplikowało wejście w życie nowego rozporządzenia ministra zdrowia, określającego wymagania, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładu opieki zdrowotnej. Już po zakończeniu remontu oddziału okazało się, że niektóre pomieszczenia nie przystają do nowych przepisów. Spółka Intercard, zarządzająca oddziałem dowiedziała się m. in., że główny korytarz jest o 8 cm za wąski, a sala zabiegowa powinna mieć 3, a nie 2,65 m wysokości. Sądecki Sanepid, opierający się już na nowych przepisach, miał wobec spółki także inne uwagi, które należało spełnić, by oddział odpowiadał wymaganiom ministerialnego rozporządzenia.
5 września powiatowy inspektor sanitarny w Nowym Sączu wydał spółce pozytywną opinię, że pomieszczenia i urządzenia w oddziale spełniają wymagania higieniczne i zdrowotne. Jest to dokument niezbędny do ubiegania się o wpis do rejestru zakładów opieki zdrowotnej. Jednak w tym postanowieniu "Intercard" została zobowiązana przez Sanepid do doposażenia oddziału w sprzęt specjalistyczny, zgodnie z opracowaną i uzgodnioną dokumentacją projektową. Inwestor miał też opracować i zaopiniować program dostosowujący oddział do warunków określonych w nowym rozporządzeniu.
- Sprawa jest trudna i zawikłana - wyjaśnia Nina Lechowicz, powiatowy inspektor sanitarny w Nowym Sączu. - Przekazaliśmy ją do wojewódzkiego inspektora sanitarnego w Krakowie. Wydając 5 września pozytywną opinię z dodatkowymi warunkami do spełnienia potraktowałam oddział, jako obiekt już istniejący, bo znajduje się w działającym szpitalu. Szkopuł w tym, że ustawodawca nie przewidział okresu przejściowego dla podmiotów, które rozpoczęły remonty obiektów medycznych, bądź pomieszczeń dla przyszłych zakładów medycznych jeszcze w okresie, gdy obowiązywały stare przepisy. Musiałam znaleźć takie rozwiązanie, by było ono zgodne z nowymi. Dałam więc szansę spółce dostosowania oddziału do nowych wymagań. Chodziło mi również o to, aby inwestor nie został poszkodowany. Spółka "Intercard" odwołała się od mojego postanowienia do Krakowa, ale wojewódzki inspektor sanitarny je podtrzymał. Na podstawie tego postanowienia organ rejestrujący, czyli Wydział Polityki Społecznej Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego odmówił wpisania placówki do rejestru zakładów opieki zdrowotnej, bo uznał oddział za nowy obiekt, który musi spełniać wszystkie wymogi czerwcowego rozporządzenia.
- Sanepid nałożył na nas obowiązek, którego nie jesteśmy w stanie w obecnej sytuacji wypełnić - uważa dr Stanisław Bartuś, asystent w II Klinice Kardiologii Collegium Medicum Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. - Musimy być zarejestrowani jako NZOZ, aby zrealizować w pełni program dostosowawczy. Wiem też, że organ rejestrujący przesłał pismo do głównego inspektora sanitarnego w sprawie opinii Sanepidu.
Alina Jamka, kierownik Działu Zapobiegawczego Nadzoru Sanitarnego WSSE w Krakowie potwierdziła, że sprawa sądeckiego oddziału ciągnie się już od kilku tygodni.
- W postępowanie wkradły się pewne błędy, ponieważ spółka nas ponaglała - wyjaśnia Alina Jamka. - Cały czas była mowa o rejestracji zakładu. Państwowy wojewódzki inspektor sanitarny utrzymał pozytywną opinię powiatowego inspektora sanitarnego w Nowym Sączu, by dokonać wpisu do rejestru zakładów opieki zdrowotnej. Powinna być ona podstawą do zarejestrowania nowej placówki, zwłaszcza, że nie stwierdzono zagrożenia sanitarnego. Organ rejestrujący, czyli Urząd Wojewódzki, zwrócił się do Warszawy o rozstrzygnięcie sprawy. Główny inspektor sanitarny, stwierdził nieważność postanowienia wojewódzkiego inspektora sanitarnego o wpisie oddziału do rejestru zakładów opieki zdrowotnej. Spółka zgłosiła bowiem zakończenie robót budowlanych. Teraz wojewódzki inspektor sanitarny musi uchylić z urzędu postanowienie inspektora powiatowego. To właśnie on powinien wydać opinię do wniosku złożonego przez spółkę o dopuszczeniu obiektu do użyteczności.
- Decyzja głównego inspektora jest dla mnie jasna - dodaje dr Bartuś. - Unieważnił on opinię Sanepidu z uwagi, jak sądzę na błędy prawne. Co więcej, stwierdził, że wysokość naszej sali zabiegowej jest wystarczająca, gdyż nie będą tam wykonywane zabiegi w znieczuleniu ogólnym. Także do szerokości naszego korytarza - 2,1 m - w którym wykonaliśmy wnękę, nie miał zastrzeżeń. Sprawa wróci teraz do powiatowego sanepidu. Mam nadzieję, że wyda pozytywną opinię, potwierdzającą spełnienie warunków sanitarnych i dostosowania pomieszczeń oddziału do obowiązujących przepisów. Kiedy tylko otrzymamy te dokumenty, od razu się rejestrujemy.
Iga Michalec
"Dziennik Polski" 2005-10-14
Autor: ab