Serce w końcu zarejestrowane
Treść
Prywatny Oddział Kardiologii Inwazyjnej, Elektrokardiologii i Angiologii w sądeckim szpitalu został wpisany w ub. piątek jako Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej do rejestru placówek medycznych. Spółka "Intercard", zarządzająca oddziałem stara się w Narodowym Funduszu Zdrowia o przyznanie kontraktu.
Sprawę uruchomienia nowoczesnego oddziału, który od kilku tygodni czeka na rozpoczęcie działalności opisywaliśmy w "DP" bardzo szeroko. Skomplikowało ją wejście w życie nowego rozporządzenia ministra zdrowia, określającego wymagania, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia zakładu opieki zdrowotnej. Już po zakończeniu remontu oddziału okazało się, że niektóre pomieszczenia nie przystają do nowych przepisów. Spółka "Intercard" dowiedziała się, m. in. że główny korytarz jest o 8 cm za wąski, a sala zabiegowa powinna mieć 3, a nie 2,65 m wysokości. Sądecki Sanepid, opierający się już na nowych przepisach miał wobec spółki i inne, drobniejsze uwagi, które należało spełnić, by oddział odpowiadał wykładni ministerialnego rozporządzenia. Spółka szybko wypełniła sanepidowskie zalecenia, ale formalne procedury się przedłużały. Sprawa oparła się nawet o głównego inspektora sanitarnego. Dokumenty wróciły w ub. tygodniu do Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Nowym Sączu, który w piątek wydał dokument, niezbędny do ubiegania się o wpisanie oddziału do rejestru zakładów opieki zdrowotnej.
- Spółka wykonała pewne zlecone jej prace, dostosowujące oddział do nowych przepisów - powiedziała wczoraj "Dziennikowi" Nina Lechowicz, powiatowy inspektor sanitarny w Nowym Sączu. - Po kontroli wydałam więc postanowienie, stwierdzające, że pomieszczenia i urządzenia oddziału kardiologii inwazyjnej spełniają wymogi, określone w rozporządzeniu ministra zdrowia.
Jeszcze w tym samym dniu sądecki oddział został wpisany do rejestru zakładów opieki zdrowotnej. Dr Stanisław Bartuś, asystent w II Klinice Kardiologii Collegium Medicum Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie powiedział nam, że trwają rozmowy z Narodowym Funduszem Zdrowia o to, by placówka zarządzana przez spółkę otrzymała kontrakt, w ramach którego świadczyłaby usługi medyczne.
- Liczymy na rozpisanie dla nas przez NFZ jeszcze jednego konkursu - dodaje dr Bartuś. - Poprzednie do których przystąpiliśmy, licząc na to, że wszelkie sprawy proceduralne szybciej się zakończą, musiały być unieważnione. Nie mieliśmy zarejestrowanego oddziału. Będziemy walczyć jak lwy, aby dostać kontrakt jeszcze do końca roku i aby pacjenci, chorujący na schorzenia serca nie czekali dłużej.
Iga Michalec
"Dziennik Polski" 2005-10-25
Autor: ab