Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sercem wciąż w Sączu

Treść

Bronisław Bartkowski:

Sercem wciąż w Sączu

Wśród obserwatorów sobotniej potyczki dostrzegliśmy Bronisława Bartkowskiego. Ten wychowanek Sandecji, do niedawna jej trener, mieszka na stałe w Tuchowie, zajmując się jednocześnie szkoleniem piłkarzy tarnowskiej Unii. Prowadzona przez niego drużyna w meczu stoczonym przed spotkaniem sądeczan uległa w czwartoligowym boju Dunajcowi 0-1. Mimo to popularny "Bartek" nie tracił dobrego humoru.

- Pocieszam się myślą, że punkty zostawiłem w rodzinnym mieście, że nie wyszły poza rodzinę - mówił reporterowi "Dziennika". - Zawsze powtarzałem i będę powtarzał, że Sandecja pozostanie moim klubem. Z nią wiążą mnie najpiękniejsze wspomnienia, na jej nieistniejącym już stadionie przy alejach Wolności uczyłem się grać w piłkę. Takich rzeczy się nie zapomina. Naprawdę bardzo się cieszę z dzisiejszego zwycięstwa gospodarzy. Uważam, że zagrali mądrze, nie dali się zbić z tropu niewykorzystanym karnym, do końca imponowali żelazną konsekwencją, co przyniosło określony skutek. Już przed dwoma laty mówiłem w rozmowie z "Dziennikiem", że utworzenie spółki akcyjnej z udziałem klubu jest najpilniejszą koniecznością. Czas, który od tamtej chwili minął, tylko potwierdza słuszność mojej opinii. Jestem zdania, że powstanie SSA Sandecja będzie gwarantem jej organizacyjnej sprawności. O aspekt sportowy nie musimy się kłopotać. Dzisiejszy mecz udowodnił, że piłkarskich talentów w Nowym Sączu nie brakuje. Rzecz w tym, by stworzyć dla nich jak najlepsze warunki do sportowego rozwoju.

OPRACOWANIE: Daniel Weimer

"Dziennik Polski" 2005-11-01

Autor: mj