Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Śmiertelny ogień. Kąclowa

Treść

Nocny pożar w górskim przysiółku

W poniedziałek późnym wieczorem w Kąclowej w pożarze domu zginęła 52-letnia kobieta. Mieszkający z nią mężczyzna doznał lekkich oparzeń. Został przewieziony do szpitala.



Do tragedii doszło w położonym wysoko w górach przysiółku Kąclowej (gm. Grybów). Ogień pojawił się w niewielkim drewnianym domu ok. godz. 22.30. Na miejsce zdarzenia przyjechały najpierw trzy Ochotnicze Straże Pożarne z Kąclowej, Wawrzki i Grybowa - Białej. Wkrótce dotarły jeszcze trzy wozy z Jednostki Ratowniczo Gaśniczej PSP nr 1 w Nowym Sączu. Akcją kierował aspirant sztabowy Zbigniew Rosiek, dowódca zmiany. Żywioł pochłonął śmiertelną ofiarę. W płomieniach zginęła 52-letnia Barbara I. Uratował się mieszkający z nią mężczyzna, któremu nie udało się wynieść kobiety. Pobiegł po pomoc do sąsiadów. Później karetką został przewieziony do szpitala. Jak nas poinformowała rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu, asp. szt. Beata Frohlich, był on nietrzeźwy.

- Akcja ratownicza trwała blisko cztery godziny - powiedział wczoraj "Dziennikowi Polskiemu" zastępca komendanta miejskiego PSP w Nowym Sączu mł. bryg. Paweł Motyka. - Ostatnie jednostki wróciły do bazy wczoraj po godz. 2 nad ranem. Kiedy przybyli pierwsi strażacy, cały budynek znajdował się w płomieniach. Szybko załamała się konstrukcja dachu. Nie można było już wejść do środka. Później przy oknie znaleziono zwęglone ciało. Zabrano je dopiero po usunięciu spalonych elementów dachu oraz kominów. Straty oszacowano wstępnie na 15 tys. zł.

Wczoraj przed południem na pogorzelisku pracowały ekipy policjantów i strażaków. Przerzucano resztki materiałów, szukano śladów, które mogłyby odpowiedzieć na pytanie, jak doszło do tego nieszczęścia. Reporter "Dziennika Polskiego" rozmawiał z wiceprezesem OSP Grybów - Biała Wincentym Motyką i wiceprezesem OSP w Kąclowej Leszkiem Główczykiem, którzy kierowali działaniami fajermanów. Obaj powiedzieli, że nie było żadnych szans na uratowanie kobiety i domu. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie. Na razie nie ustalono przyczyny wybuchu pożaru. Na pewno nie było zwarcia instalacji elektrycznej, bowiem ta została jakiś czas temu przez służby zakładu energetycznego odłączona.

(PG, Miga), "Dziennik Polski" 2007-04-04

Autor: ea