Sortowni nie!
Treść
Wysypisko do 2008 roku, dłużej nie - żądają mieszkańcy Przetakówki
NOWY SĄCZ. Mieszkańcy osiedla Przetakówka twardo obstają przy 2008 roku jako ostatecznym terminie eksploatacji Składowiska Odpadów Komunalnych w Nowym Sączu. Po raz kolejny zwrócili się do Zarządu Osiedla o zdecydowane działania mające na celu zaniechanie budowy sortowni odpadów komunalnych. Segregacja odpadów przedłużyłaby eksploatację wysypiska, a tego ludzie z tej dzielnicy miasta nie chcą.
Wysypisko śmieci to dyżurny temat dla radnego Stanisława Zelka, mieszkańca Przetakówki. Na ostatniej sesji przedstawił stanowisko mieszkańców, którzy są oburzeni, że za ich plecami próbuje się kombinować z sortownią odpadów.
Po długich targach i solennych obietnicach miejscowi zgodzili się na lokalizację wysypiska w Przetakówce. Postawili warunek, że tylko na dziesięć lat, a potem niech sobie miasto szuka innego miejsca.
Z szukaniem nowych dołów na śmieci na Sądecczyźnie nie jest łatwo. Gminy podchodzą do tego jak do jeża. Co pomysł, to protesty. Aż siedem z nich skwapliwie korzysta z okazji, jaką stworzył Nowy Sącz. Stał się międzygminnym miejscem składowania odpadów. To ludzie bulwersuje. Nawet samego radnego Zelka.
- Z Chełmcem o obwodnicy północnej trudno rozmawiać, ale śmieci do nas wożą - zauważa radny. - Nie za darmo, ale wygodnie.
Stanisław Zelek prezentuje stanowisko jego sąsiadów:
"Ogólne zebranie zobowiązuje Zarząd Osiedla do działań mających na celu zmniejszenie uciążliwości zamieszkiwania wokół komunalnego wysypiska zlokalizowanego na terenie Roszkowic przez przestrzeganie reżimu składowania odpadów określonego przez Głównego Inspektora Sanitarnego a także zaniechania planów budowy sortowni".
- W linii prostej od granicy śmietniska do ulic Tarnowskiej, Galicy, Kleeberga, Warzywnej, Witosa, to zaledwie 300 metrów - dodaje do wniosków z zebrania radny. - Główny inspektor sanitarny określił możliwości funkcjonowania do 2008 roku, czyli na 10 lat, a także to, by odpadki były codziennie zasypywane ziemią, stale rekultywowane. Podkreślił, że lokalizacja nie jest korzystna ze względu na cieki wodne. Nie ma gwarancji bezpieczeństwa na okres po 2008 roku. Ludziom chodzi przede wszystkim o to, by brano pod uwagę ich zdanie, by nie dogadywano się z firmą "SITA" za ich plecami, bo takie plotki chodzą co do budowy sortowni, żeby pomyślano o jakichś odszkodowaniach za uciążliwość mieszkania w tej właśnie dzielnicy.
Grzegorz Przydatek, prezes Składowiska Odpadów Komunalnych nie kryje, że sortownia, ubocznie całkiem, spowolni tempo zapełniania niszy wysypiska.
- Rok 2008 może nie być czasem zamknięcia składowiska - mówi prezes. - Już teraz mamy mniej śmieci. Pośrednio może to wynikać z segregacji robionej w domach. Jeśli chodzi o sortownię, to na razie prowadzimy wstępne rozpoznanie. Jeśli miałaby być zlokalizowana, to bardzo blisko, tuż przy wysypisku.
Prezes nie potwierdza, by wchodził w jakieś układy inwestycyjne czy handlowe z firmą zwożącą z miasta większość odpadów. Jednak też nie zaprzecza, twierdząc jedynie, że wszystko to wstępna gra i daleko do realizacji.
- To co, mamy czekać, aż wybudują? - pyta radny Zelek. - Wtedy by nam powiedziano: gdzieście wcześniej byli, skoro dopuściliście, że już stoi?
Wojciech Chmura
"Dziennik Polski" 2005-06-14
Autor: ab