Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Śpiewali z Kochanowskim

Treść

Byli uczniowie nowosądeckiego Technikum Gastronomicznego obchodzili jubileusz 25-lecia matury. Spotkanie rozpoczęło się mszą św. w sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Nowym Sączu, którą celebrował ich szkolny kolega o. Franciszek Oracz. Była to w szkole niezwykła klasa, zafascynowana staropolszczyzną, której patronował Jan Kochanowski, a która na codziennych zajęciach zajmowała się przecież gastronomią. Znalazła jednak czas, by przygotowywać też strawę dla ducha w formie przedstawień teatralnych. - Po mszy spotkaliśmy się na oficjalnej kolacji i wieczornej biesiadzie - relacjonuje spotkanie Dorota Mamak, obecnie nauczycielka II LO i ZSTiO w Limanowej. - Nasza wychowawczyni, Natalia Józefów, po 25. latach przeprowadziła lekcję wychowawczą, wypełnioną opowiadaniami o swojej drodze życiowej, ale i wieloma wspomnieniami z lat szkolnych. A wspominać było co. - Nasza klasa była szczególna - kontynuuje Dorota Mamak. - Pierwszy rocznik specjalizacji piekarskiej, który połączył wspólny brak entuzjazmu dla tej dziedziny. To, że klasa przetrwała zawdzięczamy naszej polonistce, zarazem wychowawczyni. To ona założyła klasowy zespół teatralny Miłośników Staropolszczyzny. Pozwoliło to wielu z nas realizować się w tej dziedzinie. Nasza klasa, zarazem grupa teatralna, wygrywała wojewódzkie przeglądy teatralne, wystawialiśmy swoje sztuki w kinach Nowego Sącza, Gorlic, Tarnowa, Nowego Targu. Jedną ze znaczących nagród i przygód były dla nas miesięczne warsztaty teatralne w Kielcach. Ich zwieńczeniem było zdobycie "Złotej Jodły". Nasza pani profesor potrafiła nas rozkochać w twórczości Jana z Czarnolasu, rozbudzała też ducha polskości utworami Norwida, Słowackiego. Warto przypomnieć, że ówczesne czasy do najłatwiejszych nie należały - ze stanem wojennym i wszechobecną cenzurą. Dzisiaj, po latach, mogę powiedzieć, że jesteśmy jej niezmiernie wdzięczni. Była dla nas profesorem, a jednocześnie drugą mamą. Uczniowie klasy obrali różne drogi życiowe. Są wśród nich nauczyciele, duchowni, pracownicy ZUS, biur obrachunkowych i kartograficznych, stacji benzynowych, biznesmeni, kierownicy piekarni, laborantki. Mieszkają w różnych częściach kraju, m.in. w Jaworznie, Piekarach Śląskich, Bydgoszczy, Nowym Sączu, okolicach Gorlic i Limanowej, ale także za granicą - w Kanadzie, Anglii, Stanach Zjednoczonych. Do dziś łączą ich więzi przyjaźni, wielu na co dzień utrzymuje też kontakt ze swoją szkolną wychowawczynią. (RM) "Dziennik Polski" 2007-12-05

Autor: wa