Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Śpiewamy sobie

Treść

Rozmowa "Dziennika" z Grażyną Orlewicz, główną organizatorką Festiwalu Piosenki Turystycznej "Śpiewać każdy może" w SP nr 1 Grybowie


Organizuje Pani festiwal od pięciu lat. Jak zrodził się pomysł tej imprezy?


- Po prostu. Lubię turystyczne wycieczki, a na wycieczkach zawsze śpiewamy, niezależnie od tego, czy jestem z rodziną, z klasą szkolną, czy też z grupą mojego koła turystycznego, które prowadzę od trzynastu lat. Gdy zdarzy nam się wieczór w jakimś schronisku, staramy się zawsze zapalić ognisko. No, a gdy ognisko się pali, to znajduje się gitara.


A więc był pomysł i od razu festiwal?

- Stwierdziliśmy, że zrobimy festiwal. Cel był dla wszystkich zrozumiały i oczywisty. Nie miałam problemu z przekonaniem dyrekcji szkoły, moich kolegów i koleżanek. Postawiliśmy na popularyzację śpiewania, jako sposobu na urozmaicenie wędrówki, na promocję śpiewu rodzinnego, który niezwykle integruje, czy biesiadowania z piosenką. Na początku zgłoszeń mieliśmy niewiele. Trudno było dotrzeć przede wszystkim do rodzin Śpiewających. W tym roku mieliśmy już ich sporo, także wykonawców z gimnazjum. Przyjechała młodzież z powiatu nowosądeckiego, gorlickiego, a nawet z Podkarpacia. Mieliśmy Łososinę Dolną, Muszynę. Rozmawiałam z jurorami festiwalu, poziom prezentacji jest coraz wyższy. A są to osoby związane z nami od dawna - nauczyciele śpiewu, muzycy, muzykolodzy.


W tym roku, ze względu na urlop zdrowotny koleżanki, wzięła Pani wzięły organizację na swoje barki?

- Pomogli mi jednak koleżanki i koledzy z pracy, zaangażowana była cała szkoła. Ten legendarny już żurek przygotowały przez nasze kucharki ze szkolnej stołówki. Zawsze mogę liczyć na dwie mamy, których dzieci były w kole turystycznym. Teraz są na studiach i będą niedługo mężatkami. Te niezastąpione panie, które zaangażowały się od pierwszego festiwalu, to Małgorzata Kruczek i Maria Czaplińska. Aparaturę nagłaśniającą dostałam od państwa Matułów z Kąclowej. Tadeusz Matuła jest organistą, ma swój sprzęt i przywozi go za każdym razem. Ławy i cztery stoiska pożyczyłam z naszego Zespołu Szkół Zawodowych. Na stoiskach prezentował się "Sądecki Bartnik", warsztaty terapii zajęciowej z Grybowa i ze Stróż, spółdzielnia inwalidów "Karpaty". Wszyscy sponsorzy otrzymali podziękowanie, bo na ich dobrej woli opiera się cała impreza i jej rozmach z roku na rok coraz większy.


Czy Pani śledzi losy laureatów?

- Wielu przyjeżdża do nas po wcześniejszych nagrodach i to są już znane zespoły, choć są i tacy, którzy u nas zdobywają laury i to ich dopinguje do dalszych występów. Zwycięstwo u nas staje się coraz bardziej prestiżowe. W tym roku po raz pierwszy wprowadziliśmy przesłuchania bezpośrednio przed finałem, jednocześnie w kilku salach, żeby organizacyjnie usprawnić. Jedno się nie zmienia. Idea festiwalu.

Rozmawiał: (WCH)

"Dziennik Polski" 2005-10-10

Autor: mj