Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Spłonął człowiek

Treść

Kolejny pożar w bloku


NOWY SĄCZ - 70-letni mężczyzna zginął w pożarze, który wybuchł w środę późnym wieczorem w jednym z bloków na ul. Broniewskiego w Nowym Sączu. Strażacy, którzy przyjechali gasić ogień znaleźli zwłoki. Z powodu dużego zadymienia, ewakuowano blisko 20 mieszkańców.


Około godz. 21 sądeccy strażacy zostali zaalarmowani o pożarze mieszkania na parterze budynku. Gdy dotarli na miejsce okazało się, że gryzący dym zdołał wydostać się już z płonącego mieszkania i rozprzestrzenił się w całej klatce schodowej. Strażacy wyprowadzili wszystkich mieszkańców z budynku. Do palącego się mieszkania musieli wchodzić w aparatach tlenowych. W środku znaleziono częściowo nadpalone zwłoki 70-letniego mężczyzny, mieszkającego samotnie. Leżał twarzą do podłogi. Przybyły lekarz stwierdził zgon. Na miejscu pożaru pojawiły się policja oraz pogotowie gazowe i energetyczne, które odcięły gaz i energię.



- Jak ustaliliśmy wstępnie, sąsiad mieszkający obok usłyszał niepokojące stukanie w ścianie - powiedziała "Dziennikowi" asp. sztab. Beata Frohlich, rzecznik prasowy sądeckiej policji.


Wyszedł na korytarz, usiłując otworzyć drzwi do mieszkania. To nie pomogło. Wyważył je więc kopnięciem, ale nie mógł już wejść do środka z uwagi na dym, który wypełnił klatkę schodową. Zwłoki mężczyzny, które strażacy znaleźli w mieszkaniu, zostały na polecenie prokuratora zabezpieczone do badań. Pożar powstał najprawdopodobniej w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej.


Spłonęło wyposażenie mieszkania. Temperatura była tak duża, że ze ścian odpadły tynki. Strażacy sprawdzili miernikami, czy na klatce schodowej nie gromadzą się gazy trujące. Mieszkańcy, po minięciu zagrożenia, mogli wrócić do domów. Straty w wyniku pożaru oszacowano wstępnie na 20 tys. zł. Uratowano dobytek o wartości 50 tys. zł.


Kilkanaście dni temu w pożarze na IV piętrze wieżowca przy ul. Batalionów Chłopskich w Nowym Sączu uratowała się matka z dwójką dzieci. Mieszkanie spłonęło doszczętnie.


(MIGA)
"Dziennik Polski" 2005-02-04

Autor: ab