Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Spóźniony Stanford

Treść

Spośród czterech zawodników pozyskanych latem przez Sandecję, w podstawowym składzie wybiegł tylko Mariusz Mężyk, celnym strzałem rozstrzygając zresztą o losach meczu. Łukasz Fałowski pojawił się na boisku w końcowych 9 minutach, Eddie Stanford zagrał przez 4 minuty, zaś bramkarz Jakub Hładowczak całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych. Zdziwienie kibiców wywołało szczególnie tak późne wprowadzenie do gry Anglika przybyłego z warszawskiej Legii.

- Uznałem, że w spotkaniu wyjazdowym bardziej pożyteczny dla drużyny będzie Paweł Rysiewicz, poprawnie zazwyczaj wywiązujący się z zadań destrukcyjnych - tłumaczy Janusz Pawlik. - I zadanie swoje wypełnił właściwie. Eddie to gracz na wskroś ofensywny, który bardzo przyda się w meczach, w których postawimy na frontalny atak. To bardzo sympatyczny chłopak, który na nikogo się nie obraził i ze zrozumieniem przyjął moją decyzję. W Małogoszczu Rysiewicza miał zastąpić wcześniej, ale źle wypełniona została karta zmian i zanim poprawiliśmy wpis, upłynęło siedem, osiem minut. Fałowski ma pewne zaległości treningowe, natomiast Hładowczak ustąpił miejsca rutynowanemu Bodzionemu, który w porę odzyskał po lekkiej kontuzji pełną sprawność i w meczu z Wierną bronił znakomicie.

(dw)

"Dziennik Polski" 2005-08-09

Autor: ab