Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sprawa Piotra W. obnaża polityczne napięcia wokół Trybunału Konstytucyjnego

Treść

Zatrzymanie Piotra W. uczestnika protestów przed Trybunałem Konstytucyjnym wywołało polityczną burzę, a nagranie policyjnej interwencji stało się przedmiotem sporu o granice użycia siły i odpowiedzialność funkcjonariuszy. Prokuratura domagała się aresztu dla mężczyzny, na co nie zgodził się sąd. Sprawę wykorzystał premier Donald Tusk, aby zdyskredytować obrońców Trybunału Konstytucyjnego.

Piotr W., który został zatrzymany przez policję w piątek, gdy wracał spod Trybunału Konstytucyjnego odzyskał wolność po prawie 50 godzinach. Sąd w Warszawie nie zgodził się na miesięczny areszt dla niego, o co wnioskowała Prokuratura.

– Sąd nawet zwrócił uwagę, że nie zachodzą przesłanki do stosowania innych środków o charakterze wolnościowym, na przykład dozoru policji – wskazał mec. Bartosz Malewski, obrońca Piotra W.

Śledczy wnioskowali o areszt dla Piotra W., bo obawiali się, że ten ucieknie. Jako przyczynę podawali brak współpracy z jego strony oraz brak podania personaliów. Z tych też powodów policjanci nie przekazali informacji zatrzymanemu, że ma obrońców wynajętych przez żonę.

– Jest strażakiem OSP, jest byłym żołnierzem. Nie ma tutaj przesłanek do tego, aby pan Piotr miał w jakikolwiek sposób mataczyć czy się ukrywać – podkreślił mec. Bartosz Malewski

Mężczyzna został zatrzymany w miniony piątek. W sobotę usłyszał zarzuty. Najpoważniejszy z zarzutów to naruszenie nietykalności cielesnej policjantki, która po akcji trafiła do szpitala. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Na nagraniu udostępnionym przez warszawską policję widać kluczowy moment. Dwójka funkcjonariuszy próbuje wylegitymować mężczyznę, który wracał z protestu przed TK. Pomiędzy nimi dochodzi do krótkiej szarpaniny, a po chwili Piotr W. ucieka. Później na policyjnym nagraniu widać, jak mężczyzna jest powalony na ziemię, duszony i zakuwany w kajdanki. Minister spraw wewnętrznych, Marcin Kierwiński, broni zachowania funkcjonariuszy.

 „Każdy kto atakuje lub znieważa policjanta będzie za to odpowiadał, z całą surowością prawa. Bez wyjątków. Bez taryfy ulgowej” – napisał na portalu X Marcin Kierwiński.

Tymczasem nagranie udostępnione przez policję nie obejmuje początku interwencji. Nie widać na nim również momentu, w którym funkcjonariusze wyjaśniają podstawy legitymowania, a to – jak wskazuje b. oficer służb specjalnych, dr Roman Marzec – jest istotne, bo ocena zasadności użycia siły, wymaga uwzględnienia pełnego przebiegu zdarzenia.

– Widać, że w tym przypadku dwoje funkcjonariuszy realizuje siłowe działanie, które daje dużo do myślenia, czy faktycznie aż takie drastyczne środki należało użyć, żeby doprowadzić człowieka do stanu nieprzytomności – zaznaczył dr Roman Marzec, ekspert ds. bezpieczeństwa, b. funkcjonariusz.

Do zatrzymania doszło dzień przed dużym protestem opozycji przeciwko próbie siłowego przejęcia Trybunału Konstytucyjnego. Piotr W. został nazwany przez rządowe media – nożownikiem.

– A teraz tragiczna informacja ze stolicy – policjantka została ranna w starciu z nożownikiem – podało TVP INFO.

Tę narrację przyjął również premier Donald Tusk, próbując zdyskredytować obrońców Trybunału i oskarżając ich o agresję.

„Mężczyzna z nożem w kieszeni zaatakował policjantkę pilnującą porządku pod Trybunałem Konstytucyjnym. (…) Polityczna odpowiedzialność za wzrost agresji spada na prezydenta Nawrockiego i Kaczyńskiego” – napisał na platformie X Donald Tusk.

Ten scyzoryk, na który powoływały się media oraz premier nie został użyty wobec policjantów. Pan Piotr miał go schowanego w kieszeni.

– Ludzie, którzy wygłaszali publicznie te komunikaty, że to nożownik, który zaatakował, Bogu ducha winną policjantkę, będą musieli ponieść konsekwencje w procesach cywilnych – podkreślił Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS.

Niecałe dwa tygodnie temu rząd informował o udaremnieniu domniemanego zamachu na Donalda Tuska. Tego samego ranka premier szedł pieszo do Kancelarii Premiera w asyście SOP. W obu sprawach pozostaje pytanie o granice między rzetelnym informowaniem o zagrożeniach a politycznym wykorzystywaniem ich do budowania określonej narracji.

TV Trwam News


źródło: radiomaryja.pl, 19 października 2026

Autor: dj