Sprawiali wrażenie przygnębionych
Treść
Kolejne sparingowe mecze rozegrali gracze Sandecji. Tym razem rywalami sądeczan były ekipy czwartoligowe. Teoretycznie pierwsza drużyna nieoczekiwanie uległa Unii Tarnów, prowadzonej przez wychowanka sądeckiego klubu, niedawnego trenera MKS Bronisława Bartkowskiego. Lepiej spisali się zmiennicy, wygrywając z rywalem zza miedzy - Dunajcem.
Sandecja - Unia Tarnów 0-1 (0-1)
0-1 Radliński 3. Sędziowała Ewelina Stanek z Nowego Sącza. Widzów 70.
Sandecja: Bodziony - Saratowicz, Świerad, Kandyfer, Szufryn - Damasiewicz, Michalik, Szczepański, Florian - Kubiela, Kudryk oraz Kozioł, Szczepanik, Wójcik, Zachariasz, Nowak, Owsianka, Rysiewicz.
Unia: Kasprzyk - Gleń, Fryś, Ł. Bartkowski, Radliński - D. Bartkowski, Wstępnik, Kazik, Witek - Chrobak, Konieczny oraz Lisak, Żaba, Bibro, Soja, Salwa, Drozdowicz.
Rozstrzygnięcie padło już w 3 minucie spotkania, toczonego na bocznym boisku stadionu Sandecji. Po błędzie Floriana i dośrodkowaniu z prawego skrzydła, Radliński strzałem z woleja z 12 m pokonał Bodzionego. Od tego momentu gospodarze osiągnęli dużą przewagę. W jej wyniku przed szansami na wyrównanie stawali Florian (dwukrotnie - w jednym przypadku trafił piłką w słupek) oraz Kubiela. Futbolówka nie chciała jednak wpaść do bramki Unii. Dodajmy, że w 30 min. rozcięcia skóry na głowie doznał Saratowicz, któremu w szpitalu założono szwy na zranione miejsce.
Po zmianie stron sytuacja zmieniła się jedynie o tyle, że dominacja sądeczan stała się jeszcze wyraźniejsza. Nie stworzyli sobie jednak oni stuprocentowych okazji. Lisaka pokonać mogli jedynie Kudryk w 63, Szczepanik w 70 oraz Szufryn w 73 min. Zawodników zawiodła wszak precyzja. W ten sposób tarnowskie "jaskółki" dowiozły do końca satysfakcjonujący je rezultat.
Piłkarze Sandecji (w ich szeregach zabrakło chorego Adama Ciastonia) zagrali z właściwymi im ambicją i zaangażowaniem. To nie ulega wątpliwości. W ich poczynaniach wyraźnie wyczuwało się jednak, że przygnębia ich panujący w klubie marazm. Gracze żyją nadzieją na zapowiadane spotkanie z obecnego na meczu wiceprezesa Marka Świerczewskiego z władzami miasta i na rychłą wypłatę pieniędzy, na które bezskutecznie czekają od listopada 2005 r.
Sandecja - Dunajec Nowy Sącz 2-1 (1-0)
1-0 Rysiewicz 23, 1-1 Najduch 58, 2-1 Peciak 88 - rzut karny. Sędziował Ryszard Szubryt z Nowego Sącza. Widzów 50.
Sandecja: Kozioł - Szczepanik, Polański, Czernecki, Hajduk - Michalik, Owsianka, Rysiewicz, Florian - Zachariasz, Nowak oraz Oleksy, Peciak, Wójcik, Orzechowski, A. Basta, Damasiewicz, J. Filip, Zawiślan, P. Leśniak, Kozub, Pociecha, M. Janczyk.
Dunajec: Zając - Bogdański, B. Filip, Wacek - Besbir, Potoczek, Ł. Fałowski, Łukasik, Słowik - Biernacki, Zygmunt oraz Najduch, Szczęsny, Danek.
W pierwszej połowie inicjatywa należała do gospodarzy zawodów. W tym okresie meczu czterech idealnych sytuacji nie wykorzystał w 25, 28, 32 i 42 min. Nowak. Gola zdobył natomiast Rysiewicz, który technicznym strzałem z ośmiu metrów posłał piłkę do siatki po dośrodkowaniu Peciaka z prawej strony boiska. Wyrównanie padło po zmianie stron. W 58 min. pozostawiony bez opieki Najduch celnie uderzył z narożnika szesnastki w tzw. długi róg. Współautorem zwycięskiego gola dla Sandecji okazał się Pociecha, wracający do drużyny po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Tuż przed końcem zawodnik ten sfaulowany został w obrębie szesnastki i sędzia wskazał na "wapno". Zarządzoną jedenastkę pewnie wykonał Peciak.
W zespole Dunajca testom poddany został Karol Wacek, występujący dotąd w Karpatach Krosno, który studiuje w Nowym Sączu.
Obydwa mecze toczyły się na świetnie przygotowanej płycie boiskowej, w czym główna zasługa firmy Szarek, bezpłatnie użyczającej klubowi pługów odśnieżających.
W sobotę, o godz. 14 Sandecja w następnym sparingu zmierzy się na własnym obiekcie ze Skalnikiem/Bogdańskim Kamionka Wielka. Trwają poszukiwania partnera do gry kontrolnej przewidzianej na godz. 12. (dw), (jh)
"Dziennik Polski" 2006-02-16
Autor: ab