Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Stoi na drodze

Treść

Na działce należącej do Stanisława Żelasko z Gostwicy, od 1988 r. stoi słup telekomunikacyjny i energetyczny. Właściciel chce zrobić tam drogę i zabiega o przeniesienie słupa telekomunikacyjnego. Energetyczny mu nie przeszkadza. Sam nie ma telefonu, ale linia biegnie do dwóch sąsiadów: Zielińskich i Paciorków.
Listonosz urwał lusterko
Żelasko kiedyś urządził drogę wzdłuż ogrodzenia Czesława Zielińskiego, ale teraz nie chce nią jeździć. ­ Bo mi robi utrudnienia: kozę przy płocie uwiązał, to mi samochód uszkodził. Do tej por y my jakoś żyli, ale teraz nie wiem, dlaczego robi mi na złość ­ mówi. ­ Ktoś komuś musi ustąpić, więc zamiast się kłócić, zrobię sobie nową drogę. Nic od nikogo nie chcę, sam sobie wyżwiruję drogę. Niech mi tylko słup usuną. Wstawili go pod moją nieobecność, machnąłem wtedy ręką, ale teraz nie mam wyjścia. Matkę mam 82-letnią, jest bardzo chora, w tym roku 4 razy była w szpitalu. Przez ten słup karetka nie dojedzie do domu. Straż też nie. Listonosz jak jechał, to lusterko urwał.
Wzajemna złośliwość?
Gmina nie ma pisemnej zgody Żelaski na postawienie słupa, urzędnicy twierdzą jednak, że ją wyraził. ­ Problem wystąpił dopiero wówczas, kiedy zaczęły się spory i kłótnie z sąsiadem ­ wyjaśnia wójt gminy Podegrodzie Ryszard Marcinek. ­ Do dzisiaj urządzona przez Stanisława Żelasko droga jest dobra i można z niej korzystać, ale on nie chce. Chce zrobić drogę z drugiej strony. W takiej sytuacji przeszkadza mu słup. Paciorkowie nie wyrażają zgody na postawienie słupa na ich posesji, Zieliński natomiast się zgadza. Problem w tym, że Żelasko nie chce, aby nawet linia biegła do sąsiada nad jego drogą. Nie pozostaje nic innego, jak usunąć słup i zlikwidować podłączenia dla obu. Gmina nie jest stroną w tej sprawie. Aby jednak pomóc, zwróciłem się z pismem do TP S.A. o rozwiązanie problemu. Odpisali, że trzeba zrobić dokumentację i wskazać, jak ma przebiegać linia. Koszty z tym związane musi pokryć gmina. Z budżetu nie możemy wyasygnować tych pieniędzy, bo jest to sprawa prywatna. Najlepiej by było, jakby się pogodzili, bo problemem jest tylko wzajemna złośliwość, nic więcej.

ATA

"Gazeta Krakowska" 2005-03-07

Autor: ab