Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Stres za kierownicą

Treść

NOWY SĄCZ. Miało być łatwiej, a liczba zdających egzamin na prawo jazdy spadła o 10 procent

Od wejścia w życie nowych zasad zdawania egzaminów na prawo jazdy, o 10 proc. spadła liczba zdających. Miało być łatwiej, a życie pokazało, że kandydaci na kierowców nie wytrzymują stresu związanego z wydłużeniem czasu praktycznej części egzaminu, zdawanego w normalnym, ulicznym ruchu.

Od 10 stycznia ograniczono znacznie liczbę zadań wykonywanych na placu, manewrowym będącym dotąd prawdziwą zmorą kandydatów na kierowców. Obecnie muszą oni zaliczyć jazdę po łuku w przód i tył oraz ruszanie ze wzniesienia z użyciem hamulca ręcznego. Wprowadzono natomiast obowiązek sprawdzenia stanu technicznego pojazdu, co w praktyce sprowadza się do wskaznia lokalizacji płynów (olej, płyn do spryskiwacza) oraz skontrolowania działania świateł i sygnałów. Praktyczne umiejętności sprawdzane są przede wszystkim w mieście, gdzie należy wykonać zawracanie na drodze dwukierunkowej przy użyciu wstecznego biegu oraz zaparkować samochód prostopadle, równolegle lub skośnie. Teoretycznie więc egzamin powinien być łatwiejszy niż dawniej. Tymczasem okazuje się, że sprawia on zdającym więcej trudności. Pokazują to statystyki, z których wynika, że obecnie za pierwszym podejściem udaje się go zdać zaledwie 34 proc. osób, podczas gdy wcześniej zdawalność utrzymywała się na poziomie 44 proc.

- Przypuszczam, że jest to w dużej mierze wpływ stresu wynikającego z wydłużenia praktycznej części egzaminu z 25 do 40 minut - mówi Leszek Skowron, dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Nowym Sączu.

Praktyczne umiejętności sprawdzane są przede wszystkim w mieście, gdzie należy wykonać zawracanie na drodze dwukierunkowej przy użyciu wstecznego biegu oraz zaparkować samochód prostopadle, równolegle lub skośnie. Teoretycznie więc egzamin powinien być łatwiejszy niż dawniej. Tymczasem okazuje się, że sprawia on zdającym więcej trudności. Pokazują to statystyki, z których wynika, że obecnie za pierwszym podejściem udaje się go zdać zaledwie 34 proc. osób, podczas gdy wcześniej zdawalność utrzymywała się na poziomie 44 proc.

- Przypuszczam, że jest to w dużej mierze wpływ stresu wynikającego z wydłużenia praktycznej części egzaminu z 25 do 40 minut - mówi Leszek Skowron, dyrektor Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Nowym Sączu. - Kierujący pojazdem musi więc być maksymalnie skupiony znacznie dłużej. W takiej sytuacji łatwiej popełnić błąd, który natychmiast wychwyci egzaminator. Na poziom zdawalności wkrótce wpłynie też kolejny czynnik, bo od 10 kwietnia wprowadzony zostanie obowiązek rejestrowania przez kamery przebiegu egzaminu. Dla części kursantów może to być dodatkowe obciążenie psychiczne.

Leszek Skowron zwraca również uwagę na źle rozumianą oszczędność kursantów, którzy niejednokrotnie dążą do ograniczenia liczby wyjeżdżonych godzin podczas szkolenia. Często sugerują im to sami instruktorzy, gdy stwierdzą, że uczniowie całkiem dobrze radzą sobie za kierownicą. Tymczasem w przypadku klęski na egzaminie trzeba się liczyć z koniecznością wydania 112 zł za poprawkę, więc zaoszczędzenie na kursie po prostu się nie opłaca. Dziś kosztuje on średnio od 1000 do 1200 zł, chociaż zdarzają się oferty szkolenia za 800, a nawet 700 zł.

- Należy jednak podchodzić do nich z rezerwą, bo za takie pieniądze trudno dobrze przygotować do egzaminu - przestrzega Leszek Skowron. - Pozorna oszczędność często kończy się poprawkami, co oznacza, że zdobycie prawa jazdy będzie kursanta kosztować znacznie więcej. (SZEL)

"Dziennik Polski" 2006-03-10

Autor: ab