Przejdź do treści
Przejdź do stopki

"Suska sechlońska" puka do Unii. Sechna

Treść

"Suska sechlońska" - suszona śliwka z Sechnej koło Laskowej ubiega się w komisji europejskiej o rejestrację jako produkt posiadający chronione oznaczenie geograficzne. Procedury z tym związane mogą jednak potrwać ponad rok.



"Suska sechlońska" w listopadzie ubiegłego roku została wpisana na listę małopolskich produktów tradycyjnych w grupie: orzechy nasiona, zboża, warzywa i owoce. Zabiegało o to usilnie Stowarzyszenie Producentów Owoców i Warzyw z siedzibą w Ujanowicach. W przedsięwzięcie zaangażowali się też m. in. pracownicy sądeckiego biura Małopolskiej Izby Rolniczej w Krakowie. Stowarzyszenie nie ustawało w staraniach, by śliwka suszona z Sechnej - ale produkowana też w innych miejscowościach gminy Laskowa, jak również w gminach: Łososina Dolna, Iwkowa oraz Żegocina - była uznawana w krajach Unii Europejskiej jako produkt regionalny. Wniosek o rejestrację uzyskał przed kilkoma dniami pozytywną decyzję w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi i został przesłany do komisji europejskiej.

- Cała procedura z tym związana może potrwać nawet ponad rok - tłumaczy Alicja Kostuś z sądeckiego biura Małopolskiej Izby Rolniczej w Krakowie. - Mogą się bowiem pojawić protesty innych krajów, jak to było w przypadku oscypka. Jeśli takich nie będzie, to po zakończeniu procedury suszona śliwka m. in. z Sechnej posiadać będzie chronione oznaczenie geograficzne w Unii Europejskiej. Tym samym jej producenci będą mogli posługiwać się tą nazwą, sam zaś produkt posiadać będzie unijną renomę.

- Cała procedura z tym związana może potrwać nawet ponad rok - tłumaczy Alicja Kostuś z sądeckiego biura Małopolskiej Izby Rolniczej w Krakowie. - Mogą się bowiem pojawić protesty innych krajów, jak to było w przypadku oscypka. Jeśli takich nie będzie, to po zakończeniu procedury suszona śliwka m. in. z Sechnej posiadać będzie chronione oznaczenie geograficzne w Unii Europejskiej. Tym samym jej producenci będą mogli posługiwać się tą nazwą, sam zaś produkt posiadać będzie unijną renomę.

Suszone śliwki z Sechnej podbijają polski rynek. Tutejsi sadownicy sprzedają je na giełdach owocowych, zasypują ich zamówienia z hurtowni. "Suska sechlońska" rozchodzi się jak przysłowiowe ciepłe bułeczki, a jej smakosze uważają, że jest lepsza od słynnej kalifornijskiej.

W Sechnej tradycja suszenia śliw (najlepiej węgierek) ma kilkaset lat i przechodzi z pokolenia na pokolenie. W tej niewielkiej miejscowości jest 150 suszarni. Praktycznie śliwy uprawiają wszyscy gospodarze. Miejscowi gawędziarze opowiadają, że dawniej, kiedy ktoś w Sechnej nagrzeszył, to za pokutę musiał posadzić śliwę. Duszpasterz zorientował się jednak szybko, że mieszkańcy pędzą z owoców mocniejsze trunki i zmienił plan działania. Tak zaczęło się wielkie suszenie.

Inne podanie przekazywane z ust do ust mówi, że sadzonki drzew owocowych, w tym śliw sprowadziła do Sechnej św. Kinga, będąca właścicielką tych ziem. Podobno zatrzymała się ona kiedyś w tej miejscowości i poczęstowała śliwką. Smak tak przypadł jej do gustu, że zapewniła mieszkańców, iż te owoce będą tutaj dobrze plonować.

- W Sechnej nie ma chyba gospodarza, który nie miałby w gospodarstwie suszarni - mówi Kazimierz Joniec, prezes Stowarzyszenia Producentów Owoców i Warzyw w Ujanowicach. - Niemal w każdym gospodarstwie rośnie od kilku do kilkudziesięciu śliw. Sam mam ok. 2 ha. Nasze śliwki są pyszne, zarówno te zerwane prosto z drzewa, jak i te, które przeszły cały proces suszenia. Nie ma w nich żadnych konserwantów. Owoce zbieramy od września do października. Część wędruje od razu do naszych suszarni. Do wędzenia używamy drewna liściastego, przede wszystkim bukowego. Wędzimy je od 4 do 6 dni w zależności od odmiany, dojrzałości owoców, jak również warunków atmosferycznych. Śliwki nabierają w dymie niepowtarzalnego smaku i aromatu.

Staraniom stowarzyszenia o rejestrację śliwki jako produktu regionalnego w krajach unijnych kibicuje Stanisława Niebylska, wójt gminy Laskowa. Trzyma kciuki, by zakończyły się one sukcesem. - To oznacza wielką promocję naszej gminy - mówi. - Jest w niej wielu młodych rolników, a uzyskanie chronionego oznaczenia geograficznego dla sadzonej m. in w naszej gminie śliwki daje możliwość wejścia z tym produktem na rynki unijne, a w ślad za tym zwiększenie produkcji owoców.

Sam proces suszenia nie zmienił się od lat. Stowarzyszenie, którym kieruje Kazimierz Joniec zrzesza 80 producentów owoców z gmin Laskowa, Łososina Dolna, Iwkowa i Żegocina.

Iga Michalec, "Dziennik Polski" 2007-05-02

Autor: ea