Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Sygnał ostrzegawczy

Treść

Rozmowa z II trenerem Kolejarza Tadeuszem Kantorem - Rozczarowanie? - Na pewno tak. Ten mecz powinien być wygrany. Bardzo szybko zdobyliśmy prowadzenie, co spowodowało, że zawodnicy nabrali pewności, że czeka ich spacerek, że zwyciężą najmniejszym nakładem sił. Po prostu odpuścili. Do przerwy jakoś to jeszcze funkcjonowało, w drugiej połowie nastąpił dramat. - Bramkę straciliście grając w przewadze jednego zawodnika... - To tylko potęguje frustrację. Rywal wyrównał w dość przypadkowych okolicznościach, właściwie po samobójczym strzale Kalinowskiego. Dopiero wówczas naszym graczom strach zaglądnął w oczy, rzucili się do ataków, ale na zadanie jeszcze jednego trafienia zabrakło już czasu. Chociaż okazje ku temu były: Sierant uderzył w poprzeczkę, przed szansą stanął też Drąg. - Po porażce Sandecji i waszym remisie góra tabeli mocno się spłaszczyła. Prowadzi Hetman, z którym spotkacie się już za tydzień... - To będzie kolejny mecz prawdy. Hetman cudem utrzymał się w III lidze, teraz nadaje ton rywalizacji. Trudno powiedzieć, co sobą reprezentuje. Nie wierzę, że w przeciągu kilkunastu tygodni nauczył się grać w piłkę. Mecz z nami będzie dla niego właściwym sprawdzianem rzeczywistych umiejętności. W każdym razie do Zamościa pojedziemy po zwycięstwo. - Jak ocenia Pan postawę graczy, którzy w przerwie letniej zasilili wasz zespół? - Pierwsza uwaga, jaka mi się nasuwa brzmi następująco: ci zawodnicy muszą zrozumieć, że grają obecnie nie w ekstraklasie, lecz w trzeciej lidze. A ta wymaga specyficznego stylu, przestawienia się na walkę. Wolałbym nie wystawiać indywidualnych cenzurek, upoważniony jest do tego trener Mirosław Hajdo. Jeśli miałbym się jednak dzielić osobistymi odczuciami, to uważam, że poniżej wysokiego poziomu nie schodzi Sierant. Dobre, nawet bardzo dobre mecze miał Dudziński. Więcej natomiast oczekiwałem po Prokopie, podobnie jak i po Wieczorku. - Wracając na koniec do meczu z Wisłoką: nie obawia się Pan, że niekorzystny w sumie wynik może negatywnie wpłynąć na psychikę zawodników? - Nie, tego się nie obawiam. Tragedii nie ma, spotkania przecież nie przegraliśmy. Niech ten remis będzie dla drużyny sygnałem ostrzegawczym, cenną nauczką na przyszłość. Nauczką, z której należałoby wyciągnąć konstruktywne wnioski. ROZMAWIAŁ: daniel weimer "Dziennik Polski" 2007-09-11

Autor: wa