Tango z instruktorem
Treść
Próba podjęcia przez Radę ponownego dialogu z prezydentem na temat budżetu miasta nie powiodła się. Prezydent nie zgodził się poddać ponownie pod głosowanie projektu na 2006 rok. Radni, którzy tydzień temu odrzucili prezydencką wersję, wczoraj zmienili regulamin uchwalania budżetu. Wprowadzili zapis, że w przypadku nie uchwalenia go, prezydent ma obowiązek ponownego wprowadzenia projektu pod obrady w ciągu pięciu tygodni.
Wzorowali się na przykładzie Tarnowskich Gór, gdzie w 2004 roku Rada Miasta znalazła się w podobnej sytuacji, jak Sącz. Zmienili uchwałę w sprawie terminarza czynności związanych z procedurą uchwalania budżetu miasta. Wprowadzili zapis, którym zobowiązali burmistrza do przedstawienia skorygowanego projektu do dwóch tygodni od daty sesji, na której uchwała budżetowa nie została przyjęta.
Radni Nowego Sącza dali prezydentowi pięć tygodni. Prezydent przedstawił negatywną opinię dla tego projektu, bazując na opinii swoich radców prawnych.
Przekonując prezydenta Józefa A. Wiktora do podjęcia dyskusji, radni posiłkowali się opinią Janusza Kota, prezesa RIO w Krakowie, który choć przyznał, że teraz inicjatywa leży po stronie prezydenta, poinformował radnych, że kolejne głosowaniem nad budżetem to tylko kwestia dobrej woli z jego strony.
Zanim doszło do głosowania, przewodniczący zarządził półgodzinną przerwę, podczas której szefowie trzech klubów: "Porozumienie Sądeckie", "Prawica" i "Chrześcijański Ruch Samorządowy" usiłowali przekonać prezydenta Wiktora, aby ponownie złożył projekt budżetu, uwzględniając poprawki radnych.
Prezydent Wiktor nie podjął tematu. Odpowiada mu rozwiązanie, że teraz Regionalna Izba Obrachunkowa w porozumieniu z nim ustali budżet dla miasta.
Zdaniem radnych, prezydent straci na tym więcej, niż godząc się na kilka poprawek, o jakie wnioskuje Komisja Budżetowo - Gospodarcza.
- RIO ustali budżet w oparciu o pański projekt z 15 listopada, który Izba pozytywnie zaopiniowała, nie uwzględniając kilku pańskich autopoprawek, w tym np. dotyczącej Małej Galerii, na której tak Panu zależało - zwrócił uwagę Maciej Kurp.
- Prezydent zdecydował się iść na konfrontację - uważa Jerzy Wituszyński, przewodniczący klubu "Prawica". Dodał, że obawia się o przyszłość dalszej współpracy z prezydentem, który nawet, jeśli RIO ustali budżet, każdą poprawkę do tegorocznego planu finansów będzie musiał przedstawić pod głosowanie Radzie.
Po stronie prezydenta opowiedzieli się radni Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Stanisław Zelek, uznał, że celem grupy inicjującej zmianę regulaminu uchwalania budżetu jest "ośmieszyć prezydenta, bo zbliża się kampania wyborcza". Kazimierz Cabak, przewodniczący Klubu SLD stwierdził, że "do tanga trzeba dwojga, ale jeżeli tańczą źle, to potrzebny im instruktor". W tej roli Cabak widzi RIO, która rozstrzyga w kwestiach finansowych.
Józef Hojnor ogłosił wielką żałobę z powodu postawy prezydenta, który odmawia ponownego podjęcia dyskusji z Radą, co - jego zdaniem - przeczy idei samorządności.
Prezydent przypomniał radnym, że podczas ostatniej sesji sami nie chcieli, na wniosek Tadeusza Nowaka, odesłać projektu do dalszych prac w komisjach. Powiedział, że uwzględnił większość postulatów radnych w projekcie, a bój toczy się tylko o 1,5 procent nieuzgodnionych inwestycji. - Dokonały się fakty, których konsekwencje trzeba ponieść. Ja teraz odpowiadam za ten budżet. Będę rozliczany przy absolutorium - oznajmił prezydent.
Trzy kluby: "Prawica", "Porozumienie Sądeckie" i ChRS oraz radni niezrzeszeni poparli zmianę regulaminu. Radni SLD nie wzięli udziału w głosowaniu. To daje wynik 19 radnych za projektem, przy 23 obecnych.
- Otworzyliśmy prezydentowi możliwość skorzystania z czasu, jaki nam został do 31 marca, czyli ostatecznego terminu uchwalenia budżetu i podjęcia z nami dalszej dyskusji. Dobrze, jeśli z niej skorzysta. Jeśli zaś nie, uchwała będzie w dyspozycji RIO, która ma ustalać budżet dla miasta po 31 marca, jako dowód że szukaliśmy porozumienia - komentuje Piotr Pawnik, przewodniczący klubu "Porozumienie Sądeckie".
Monika Kowalczyk, (WCH)
Słabsza Prawica
Wczoraj z Klubu Radnych "Prawica" skreślona została Bożena Jawor. To kara za to, ze złamała dyscyplinę klubową i zagłosowała tydzień temu za prezydenckim projektem budżetu. - Co ciekawe, radna współtworzyła naszą poprawkę, zgłaszała do niej swoje uwagi. Nie informowała nas, że ma jakiekolwiek wątpliwości co do głosowania. Na nasze pytania odpowiadała, że poprze poprawkę - mówi Jerzy Wituszyński, szef klubu "Prawica". Wcześniej z "Prawicy" wystąpił Antoni Rączkowski, uzasadniając swoje odejście tym, że ma dość zabawy w politykę. On również przed tygodniem nie zagłosował za poprawką Rady. Wyszedł z sali obrad przed głosowaniem uchwał budżetowych. - Wszystkie propozycje zgłoszone przez radną Jawor i radnego Rączkowskiego zostały uwzględnione w autopoprawce prezydenta - zwraca uwagę Wituszyński. "Prawica", licząca dotąd ośmioro radnych, dysponuje teraz tylko 6 głosami plus 4 głosy koalicjantów z klubu "Chrześcijański Ruch Samorządowy". (MONK)
"Dziennik Polski" 2006-02-08
Autor: ab