Trojaczkom na dobry początek
Treść
NOWY SĄCZ. Narodziny trojaczków były dla państwa Edyty i Krzysztofa Kożuchów potrójnym szczęściem. Zaraz potem pojawiły się kłopoty.
Urodzone 21 września, dwa miesiące przed terminem, wymagały specjalistycznej opieki w szpitalu. Niedawno dwójka silniejszych dzieci: Zuzia i Antoś wrócili z mamą do domu. Najmniejsza z trójki, Paulinka, przeszła operację jelita i wraca do zdrowia w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Prokocimiu. Za kilkanaście dni dołączy do rodziny.
W domu czekają na nią oprócz mamy, taty i dwójki rówieśników, starsze rodzeństwo: 14-letni Dawid i 10-letnia Dominika. Niewielki dom, kupiony dwa lata temu i pieczołowicie remontowany, został dostosowany do potrzeb czteroosobowej rodziny. Teraz musi pomieścić siódemkę.
Wraz ze szczęściem posiadania wielodzietnej rodziny, w domu państwa Kożuchów pojawiły się problemy finansowe. Zmuszeni byli skorzystać z pomocy opieki społecznej.
Dyrekcja Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Nowym Sączu zrobiła wszystko, żeby im pomóc. Wkrótce na ich konto wpłynie zasiłek porodowy zwiększony przez Radę Miasta o 500 zł becikowego na każde dziecko (czyli po tysiąc złotych). Ta jednorazowa pomoc, to jednak kropla w morzu potrzeb wielodzietnej rodziny.
- Puszka mleka dla wcześniaków po 30 zł sztuka starcza na dwa dni. Wielka paczka pieluch jednorazowych, na cztery dni - wylicza pani Edyta, pytana przez Danutę Wolak, pracownicę socjalną MOPS, ile wydaje dziennie na potrzeby maluchów. Na szczęście w domu państwa Kożuchów nie brakuje miłości i rąk do pracy. Dwójka maluszków, które są już w domu, otoczona jest opieką starszego rodzeństwa. Do pomocy garnie się Dominika, która umie ukołysać dzieci do snu. Najstarszy brat, Dawid, gotuje dla maluchów mleko i potrafi je nim nakarmić. Mama jest z nich dumna. Tato - Krzysztof - musi zarobić na utrzymanie sporej gromady.
Nie jest mu łatwo, bo działalność gospodarcza, którą prowadzi, jeszcze przed narodzinami dzieci nie była dochodowa.
Dyrektor MOPS, Józefa Pieczkowska, kiedy już wyczerpała prawne możliwości pomocy dla rodziców dzieci, poprosiła "Dziennik" o zainteresowanie się nimi.
- Może znajdzie się sponsor, jakaś apteka, albo sklep z rzeczami dla dzieci, który ulży trochę naszym sądeckim trojaczkom? - liczy Urszula Tryszczyło, kierownik w MOPS w Nowym Sączu, która wczoraj odwiedziła rodzinę Kożuchów.
Co potrzebne jest trojaczkom najbardziej?
Dużo mleka dla wcześniaków i bardzo, bardzo dużo pieluch. Wkrótce przydadzą się jeszcze dwa wózki: jeden dla dwojga dzieci, drugi dla jednego, żeby można maluchy zabrać na spacer. Pomoc społeczna zapewni węgiel na opał.
(MONK)
warto wiedzieć
Osoby, które chcą pomóc trojaczkom, mogą kontaktować się z naszą redakcją: nr tel. 443-54-49, 443-54-78 lub z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Nowym Sączu.
"Dziennik Polski" 2005-10-19
Autor: ab