Trują nas sąsiedzi
Treść
Poziom pyłu w większości miast Małopolski znacznie przekracza dopuszczalne wskaźniki W sezonie zimowym rośnie stężenie zanieczyszczeń powietrza - organizacje ekologiczne apelują, żeby nie ogrzewać mieszkań śmieciami. Według raportów Komisji Europejskiej zanieczyszczenia powietrza wywołują przedwczesną śmierć blisko 30 tysięcy Polaków rocznie. Kraków należy do obszarów o najniższej jakości powietrza w Europie, gdzie - jak obliczają instytucje unijne - wysokie stężenie trujących substancji skraca życie mieszkańców o kilka lat. Ostatni raport Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie dowodzi, że nie tylko pod Wawelem, ale i w większości powiatów Małopolski jakość powietrza pozostawia wiele do życzenia. WIOŚ zaklasyfikował całą zachodnią część regionu i powiaty grodzkie do tzw. strefy C. To oznacza, że poziom stężenia zanieczyszczeń w powietrzu przekracza na tym obszarze krajowe normy. Do klasy A - o odpowiedniej jakości powietrza - zaklasyfikowano tylko 7 małopolskich powiatów: brzeski, dąbrowski, gorlicki, limanowski, miechowski, nowosądecki i tarnowski. Jednym z największych zagrożeń dla Małopolan jest pył zawieszony - substancja złożona z cząstek dymu, popiołu, sadzy, azbestu lub metali, która powoduje choroby układu oddechowego (m.in. astmę) oraz podrażnienia śluzówki i naskórka. Poziom pyłu w większości miast Małopolski znacznie przekracza dopuszczalne wskaźniki. Nadal najgorzej jest w centrum Krakowa. Uśredniony roczny wskaźnik stężenia pyłu przy alei Krasińskiego przekracza normę 2,15 razy. Niewiele lepiej jest w Oświęcimiu (średnie stężenie 152 procent dopuszczalnej normy) i Niepołomicach (145 procent), a także w Makowie Podhalańskim, Proszowicach, Nowym Sączu, Trzebini i w Zakopanem. Mniej niepokojąco przedstawiają się wskaźniki stężenia dwutlenku azotu (powyżej normy tylko w Krakowie, Oświęcimiu i Brzesku) oraz dwutlenku siarki (przekroczenie normy tylko w Chrzanowie i Trzebini). Odnotowywane przez stacje pomiarowe skażenia pochodzą w znacznym stopniu ze źródeł lokalnych - m.in. niskiej jakości koksu używanego do ogrzewania mieszkań oraz śmieci palonych w gospodarstwach domowych. Ten ostatni problem dotyczy głównie mniejszych miejscowości na obrzeżach takich aglomeracji jak Kraków. - Palenie śmieci znacząco wpływa na zanieczyszczenie powietrza, ale skalę tego zjawiska trudno nam dokładnie określić. Brakuje odpowiedniej ilości punktów pomiarowych - tłumaczy Lucyna Ciołkowska, dyrektor Departamentu Monitoringu, Ocen i Prognoz w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska. - To paradoks. Uciekamy do dzielnic rezydencjalnych, szukając ciszy i lepszych warunków życia. A sąsiad truje nas toksynami - dodaje Lucyna Ciołkowska. Pracownicy GIOŚ i inspekcji sanitarnej w Krakowie przyznają, że mandaty nakładane za palenie śmieci nie przynoszą żadnych rezultatów. Zdaniem Lucyny Ciołkowskiej powodem jest obojętność na sprawy ochrony środowiska. Teraz na zagrożenia związane ze spalaniem śmieci starają się uczulić Polaków organizacje ekologiczne - Fundacja Arka i Fundacja Nasza Ziemia - które rozpoczęły właśnie kampanię informacyjną w tej sprawie. - Ci, którzy to robią, są zagrożeniem dla siebie i dla sąsiadów. Szczególnie groźne jest spalanie folii i opakowań z PCV, które wydzielają dioksyny. Takie opary opadają o kilkadziesiąt metrów od domu - mówi Sławomir Brzózek z Fundacji Nasza Ziemia, prowadzącej także akcję "Sprzątanie świata". Jak zanieczyszczenia powietrza wpływają na stan zdrowia mieszkańców? Urzędnicy GIOŚ i sanepidu tłumaczą, że prowadzenie odpowiednich badań byłoby zbyt kosztowne. Na podstawie analiz Światowej Organizacji Zdrowia można stwierdzić, że korelacja istnieje, jednak udowodnienie bezpośrednich zależności pomiędzy zatruciem powietrza w konkretnym mieście a chorobami jego mieszkańców jest bardzo trudne. Powiaty Małopolski, w których wykryto przekroczenie dopuszczalnego stężenia zanieczyszczeń powietrza, zostały zobowiązane do opracowania programów zaradczych. Za ich wdrożenie odpowiedzialny jest teraz wojewoda (od przyszłego roku - marszałek). GIOŚ radzi, żeby władze lokalne korzystały z unijnych funduszy przeznaczonych na ochronę środowiska. Dzięki takim środkom - o które występować mogą zarówno miasta, jak stowarzyszenia mieszkańców - możliwa jest m.in. wymiana palenisk domowych opalanych węglem na instalacje mniej szkodliwe dla środowiska. GRZEGORZ NYCZ, "Dziennik Polski" 2006-11-20
Autor: ea