Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Trzeba dmuchać na zimne

Treść

Do większości wysokich bloków na sądeckich osiedlach straż pożarna nie może dojechać dużymi samochodami i podnośnikiem. Powód - zaparkowane pojazdy skutecznie blokują drogi pożarowe.

W roku 2005 Komenda Miejska PSP w Nowym Sączu przeprowadziła szereg kontroli na niektórych osiedlach, gdzie znajdują się wysokie bloki, mające po jedenaście pięter. Próby dojazdów do poszczególnych obiektów ćwiczono m. in. na os. Gołąbkowice, Milenium i Westerplatte. Wyniki było zatrważające: prawie wszędzie swobodny wjazd uniemożliwiały, lub znacznie utrudniały auta pozostawione na tzw. drogach pożarowych, skwerach i chodnikach. Zdarzało się, że czerwony wóz dojeżdżał do uliczki zaślepionej... metalowymi słupkami. Oczywiście, można je wyciąć, strażacy mają taki sprzęt, ale to trwa. A przecież o ludzkim życiu często mogą decydować minuty.

Rzecznik prasowy st. kpt. Paweł Motyka podkreśla, że sądecka PSP dysponuje od kilku lat nowoczesnym podnośnikiem, który w pionie osiąga wysokość 40 metrów. To w razie pożaru czy innej katastrofy daje szanse dojścia do ludzi uwięzionych nawet na ostatnim piętrze wieżowca. Pod jednym warunkiem - musi być zapewniony dojazd do samego budynku. Jeżeli urządzenie jest stosowane z pewnej odległości, zmienia się jego kąt ustawienia i zmniejsza zasięg.

Sytuacja na osiedlach w najbliższym czasie ma być omawiana na posiedzeniu Miejskiego Zespołu Reagowania Kryzysowego. Bo przecież żartów nie ma. W ostatnich latach także i w Nowym Sączu kilkakrotnie strażacy byli wzywani do pożarów mieszkań w blokowiskach. Zdarzały się sytuacje, że niektóre auta zamykające przejazd były przez fajermanów wręcz wynoszone na bok. Kierowca pojazdu bojowego nie może się zastanawiać nad tym, czy przypadkiem komuś nie zbije bocznego lusterka lub nie wgniecie błotnika w samochodzie.

- W przypadku, gdy chodzi o ludzkie zdrowie i życie, sprawa jest oczywista, wszystkie obiekty powinny być dostosowane do nowych wymagań - mówi zastępca komendanta miejskiego PSP mł. bryg. Piotr Konar. - Nasza komenda zobowiązała administracje budynków do usunięcia nieprawidłowości: poszerzenia biegów klatek schodowych, przesunięcia balustrad schodów i grzejników c. o., wyposażenie budynków w "mokre" zawory hydrantowe, żeby wystarczyło wpiąć się do nich i od razu prowadzić akcję gaśniczą. Konieczne jest doprowadzenie do tego, żeby drogi pożarowe nie były blokowane. Regularnie powinny być kontrolowane instalacje kominowe, wentylacyjne, elektryczne, odgromowe i gazowe.

W naszym mieście ten problem w największym stopniu dotyczy Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Na osiedlach Westerplatte i Gołąbkowice jest 19 wysokich bloków, na Milenium - 8.

- Do tej sprawy podchodzimy bardzo poważnie - zapewnia prezes Piotr Polek. - Decyzje straży pożarnej otrzymaliśmy kilka miesięcy temu. Na pewno nie da się spełnić wszystkich wymogów formalnych zawartych w przepisach, bo przecież nie można przenosić bloków, żeby zrobić więcej miejsca. Występujemy do rzeczoznawców d. s. pożarowych o opinie w sprawie zastosowania zastępczych rozwiązań. Utrzymanie dojazdów do bloków jest dosyć trudne, bowiem lokatorzy chcą parkować koło swoich domów. Jeśli wstawiamy w alejkach słupki, to one także tarasują drogę dla wozów PSP. Na naszych osiedlach, które powstały przecież w innych czasach, nie ma też możliwości urządzenia placów manewrowych. Sukcesywnie będziemy się starali zamontować tzw. mokre hydranty, ale to także wymaga czasu i nakładów finansowych.

PIotr Gryźlak

"Dziennik Polski" 2006-01-13

Autor: ab