Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Trzech do usterki

Treść

Czy w administracji "Grodzkiej" pracuje za dużo ludzi?

NOWY SĄCZ. Zebranie przedstawicieli członków Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Nowym Sączu złożyło wniosek o zracjonalizowanie zatrudnienia pracowników obsługujących lokatorów. Na liczbę pracujących w poszczególnych Zespołach Administracji Budynków zwracają uwagę sami mieszkańcy bloków.

- Trzech pracowników spółdzielni siedziało i przyjmowało zgłaszane usterki. Albo tych usterek tyle, albo ludzi mają za dużo - powiedział nam jeden z mieszkańców bloku z osiedla "Barskie". Przyszedł do ZAB nr 3, żeby zgłosić uszkodzenie domofonu. O tym, że spółdzielnia powinna poszukać oszczędności kadrowych, a nie zwiększać opłat czynszowych, mówili ludzie przy okazji zamieszania z podzielnikami ciepła.

Spółdzielnia zatrudnia 184 osoby w pięciu ZAB-ach i w głównej administracji w siedzibie przy ul. Grodzkiej. W rozpisaniu na pojedyncze jednostki wypada to tak: ZAB nr 1 - 44 osoby, ZAB nr 2 - 32 osoby, ZAB nr 3 - 57 osób, ZAB nr 4 (w Starym Sączu) - 8 osób i ZAB nr 5 - 25 osób.

- Z tych osób większość, to sprzątaczki i konserwatorzy - dodaje od razu prezes Piotr Polek. - W administracji pracuje 50 osób. Może się to wydawać komuś bardzo dużo, ale spółdzielnia ma coraz więcej zadań. Dużo pracy pochłaniają windykacje, rozliczenia kredytów, sprawy podatkowe. Myślę, że z taką liczbą ludzi mieścimy się w średniej z innych porównywalnych spółdzielni, choć na zebraniu przedstawicieli członków padł wniosek zracjonalizowania spraw kadrowych.


Według prezesa stan osobowy zatrudnionych pracowników kurczy się stopniowo w sposób naturalny, przez odejścia na emeryturę. - Gdy obejmowałem funkcję robiłem analizy przydatności i przeliczenia, czy kadrowo jest proporcjonalnie w stosunku do obsługiwanych mieszkańców.


"Grodzka", to ponad 8800 mieszkań, blisko 35 tysięcy mieszkańców. Te dane nie ulegają większym zmianom. Prezes przyznaje, że z wnioskiem z zebrania będzie musiał coś zrobić. Redukcji zatrudnienia spółdzielnia nie przeżywała, więc nikt z pracowników, także z kierownictwa, nie chce wywoływać wilka z lasu.

(WCH)

"Dziennik Polski" 2005-08-05

Autor: ab