Twarz byle gdzie
Treść
Strażnicy miejscy w Nowym Sączu rozpoczęli walkę z nielegalnie wieszanymi plakatami wyborczymi. Proces dochodzenia, kto i za co jest odpowiedzialny, a szczególnie dokumentowanie łamania prawa, jest żmudny i długotrwały. Tymczasem mnożą się w mieście wyplakatowane drzewa, skrzynki energetyczne, rynny, słupy sygnalizacji świetlnej.
Rozwieszający wizerunki kandydatów na posłów i senatorów lekceważą obowiązujące przepisy. Obowiązuje zasada: byle gdzie, żeby tylko było widać. Zasypane plakatami wyborczymi są szczególnie ulice dojazdowe do miasta, takie jak Tarnowska, Węgierska czy Nawojowska. Jak poinformował nas komendant Straży Miejskiej Ryszard Wasiluk, do jego siedziby napływa wiele skarg, związanych z przedwyborczą plagą wyklejania twarzami przyszłych posłów i senatorów wszystkiego, co się da.
- W sprawie nielegalnie zawieszanych plakatów wszczęto już postępowanie. Obecnie gromadzone są materiały dowodowe - mówi komendant Wasiluk. - Proces ten jest długotrwały, ponieważ strażnicy mają za zadanie udokumentować wszystkie miejsca, w których są umieszczane plakaty, zarówno te legalne, jak i nielegalne. Komenda stara się także ustalić pełnomocników sztabów wyborczych, które są za to odpowiedzialne. Kodeks wykroczeń przewiduje możliwość ukarania mandatem w wysokości do 500 zł osoby zajmujące się rozwieszaniem plakatów w miejscach niedozwolonych. Na mocy tego samego kodeksu Straż Miejska jest zobowiązana do upomnienia sztabów wyborczych, a jeśli to nie skutkuje, do wystąpienia na drogę sądową.
Jak policzyli strażnicy, najmniej ostatnio dbają o przepisy wieszający plakaty kandydata do Senatu Tadeusza Patality, ale także Mariana Cyconia. Kilka tygodni wcześniej były to wizerunki Donalda Tuska, ale jego wizerunek został już zalepiony innymi twarzami. W rozmowie z "Dziennikiem" wójt Mszany Dolnej Patalita wydał się być zaskoczony tym, że jego ulotki przedwyborcze znajdują się w niedozwolonych miejscach i zapowiedział interwencję. Bardzo szybko skontaktował się z nami pełnomocnik sztabu wyborczego Tadeusza Patality Jacek Sokołowski i zapowiedział, że natychmiast wysyła wolontariuszy, aby usunęli ulotki z niewłaściwych miejsc.
- Sprawa nie dotyczy tylko nas, akurat statystycznie wybranych, ale wielu innych kandydatów - powiedział nam burmistrz Starego Sącza Marian Cycoń. - Nie mogę upilnować wszystkich wolontariuszy wieszających plakaty, ale postaram się zrobić z tym porządek. To też jest w jakimś sensie wyborczy sprawdzian skuteczności.
Do innych sztabów dotrze Straż Miejska, po dokładnym ustaleniu zakresu łamania przepisów dotyczących rozklejania materiałów wyborczych. Sądząc na przykład po "Agropromocji", podczas których wylepiano plakatami całe hektary, straż będzie miała pełne ręce roboty.
Agata Masternak
Anna Brauer
"Dziennik Polski" 2005-09-13
Autor: ab