Tyle im nie dam
Treść
NOWY SĄCZ. Ustawa ograniczająca bonifikaty zahamowała wykup mieszkań lokatorskich w spółdzielniach
Sądeczanka ze spółdzielczego osiedla Barskie w Nowym Sączu jest zaskoczona wysokością kwoty, jaką musiałaby teraz zapłacić za wykup swojego lokatorskiego mieszkania. Myślała, że pięć, sześć tysięcy złotych wystarczy. Tymczasem wyliczono jej blisko pięć razy tyle.
Prezes Grodzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej uważa, że to za dużo, choć przyznaje, że teraz ustawa reguluje możliwość ulg tylko do połowy wartości mieszkania. Generalnie nie ma na nie chętnych. Kto miał kupić, zrobił to dużo wcześniej.
Pani Maria P. nie wiedziała, że zmieniły się przepisy dotyczące wykupu mieszkań lokatorskich i zamiany ich na własnościowe. Jesienią ubiegłego roku zrobiła sobie wywiad po sąsiadach, z którego wynikało, że za jej 48 metrów kwadratowych mieszkania zasiedlonego w nowym bloku w 1981 roku, zapłaci do pięciu tysięcy złotych. Sześć, to góra.
- Nie byłam do tej pory zainteresowana wykupem mieszkania, bo nie miałam pieniędzy. Poza tym, nie mieliśmy nigdy z mężem ochoty pozbywać się go - opowiada pani Maria. - W ubiegłym roku nieco nam się poprawiło finansowo i doszliśmy do wniosku, że może warto mieszkanie kupić, żeby na stare lata nie znaleźć się pod mostem. Ale w spółdzielni dowiedziałam się, że będę musiała zapłacić nawet do trzydziestu tysięcy.
Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych, uchwalona w kwietniu 2005 roku, a obowiązująca od ubiegłego półrocza, określiła jednoznacznie możliwość bonifikaty przy zakupie do 50 procent wartości mieszkania.
- Wcześniej wysokość ulg regulował statut spółdzielni. W Grodzkiej wynosiły od 60 do 80 procent - wyjaśniał nam wczoraj prezes tej spółdzielni Piotr Polek. - Chętni, by skorzystać z wyższych bonifikat, musieli złożyć wnioski do kwietnia. Nie było ich dużo. W naszych zasobach pozostała może jeszcze jedna czwarta lokali lokatorskich, zasiedlonych od dawna i niewykupionych. Od dawna nie ma już większego zainteresowania tymi mieszkaniami. Kto miał kupić, kupił. Z tego też powodu, rok temu szeroko nie informowaliśmy o szykujących się zmianach. Poza tym nie bardzo wiedzieliśmy, na czym będą polegały. Liczyliśmy, że jednak statutowe bonifikaty zostaną utrzymane. Trochę mnie dziwi tak wysoka kwota wyliczona dla tej lokatorki, ale każde mieszkanie to indywidualny przypadek, który trzeba dokładnie analizować. Według naszych obliczeń, obecni chętni na wykup stracili w stosunku do transakcji przed ustawą kilka tysięcy złotych, ale jednak nie więcej.
O tym, że na pewno po ustawie będzie drożej, a nie taniej, informowało przed rokiem kierownictwo innej sądeckiej spółdzielni, "Beskid".
- Wydajemy mieszkańcom książeczki czynszowe co kwartał i przy okazji informowaliśmy, że wysokie bonifikaty mogą być zlikwidowane. U nas górna granica była ustalona na poziomie 75 procent - powiedziała nam Grażyna Pach z działu lokatorskiego "Beskidu". - Od wejścia w życie ustawy, jedna osoba zgłosiła zainteresowanie zakupem własnego lokatorskiego mieszkania i ciągle się waha.
Pani Maria jest pewna. - Tyle im nie dam, bo po prostu nie mam - powiedziała.
Wojciech Chmura
"Dziennik Polski" 2006-01-27
Autor: ab