Umotywowani i skuteczni
Treść
Można zaryzykować stwierdzenie, że o efektownym zwycięstwie Sandecji zadecydował w głównej mierze czynnik motywacyjny. Już przed meczem piłkarze deklarowali, że ich wolą jest dobrą, ambitną postawą uczcić pamięć zmarłego nagle w niedzielę wielkiego zawodnika i trenera Wiesława Spiegla. Mówili, że tym razem nie liczy się nic innego. Że zagrają wyłącznie dla Wieśka. I dla Jego bliskich, których swym odejściem osierocił.
Jak zadeklarowali, tak i uczynili. Już dawno podopiecznych trenera Janusza Pawlika nie oglądaliśmy w tak dobrej dyspozycji. Miast powielać wygłaszane już na trybunach komplementy pod ich adresem, ograniczmy się do stwierdzenia, że dopisała przede wszystkim skuteczność. Niech przemówią fakty: w jednym meczu sądeczanie strzelili 4 bramki, zatem niemal tyle samo, co we wszystkich wcześniejszych pięciu spotkaniach. Gole te padły w konsekwencji siedmiu dogodnych sytuacji, wypracowanych w przeciągu 90 minut. Skuteczność zatem ok. 60-procentowa. Mariusz Mężyk, trzykrotnie pokonując Sotnickiego, wysforował się na czoło klasyfikacji najlepszych snajperów III ligi, mając na swym koncie już sześć celnych trafień.
Sandecja, dzięki temu triumfowi, awansowała na trzecie miejsce w tabeli. Najważniejsze, że zaprezentowana przez nią w środę forma pozwala mieć nadzieję, że ta wysoka lokata nie jest jedynie stanem przejściowym.
Ireneusz Adamus, były trener Sandecji, obecni dyrektor sportowy w Górniku Wieliczka
- To był naprawdę dobry mecz. Przyznam, że nie spodziewałem się tak dobrej postawy Sandecji. Widać było, że wszystkim bez wyjątku chłopakom wyjątkowo zależy na zwycięstwie. Najwyraźniej zadziałał czynnik motywacyjny. Znam większość tych chłopaków od lat i wiem doskonale, że to bardzo uczuciowi, wrażliwi młodzi ludzie. Dzisiaj dali z siebie wszystko. I jestem przekonany, że gdyby im przyszło grać we własnym sprzęcie, a do występu dopłacić ze swych kieszeni, też by gryźli trawę. Wiesiek Spiegel wiele dla nich znaczył. Zadziwiają mnie Tomek Szczepański i Janusz Świerad. To niby boiskowi weterani, a sprawiają wrażenie, jak gdyby lat im wciąż ubywało.
Tomasz Szczepański, zdaniem większości obserwatorów, najlepszy gracz na boisku:
- Raz jeszcze powtórzę to, o czym już kiedyś w "Dzienniku" mówiłem: odchodziłem z Sandecji, kiedy ta spadała z II ligi. Marzę o tym, by na zakończenie kariery, wraz z mym macierzystym klubem do ligi tej powrócić. Dzisiaj wszyscy mieliśmy przed sobą jeden cel: wygrać dla Wiesława Spiegla. Jestem szczęśliwy, że zamiar ten udało się zrealizować. Co robię, że się nie starzeję? Po pierwsze staram się prowadzić sportowy tryb życia, a po drugie prowadzę treningi z trampkarzami, a to odmładza. (dw)
> warto wiedzieć
Sandecja pod lupą
Bodziony 6, Szczepanik 6, Kandyfer 6, Rusin 6, Damasiewicz 6, M. Gryźlak 8, A. Ciastoń 7, Szczepański 9, Rysiewicz 5, Świerad 8, Mężyk 9. Wystąpili również: Florian, D. Basta i Zachariasz, grali jednak za krótko, by poddawać ich ocenie. (dw)
"Dziennik Polski" 2005-09-15
Autor: ab