Przejdź do treści
Przejdź do stopki

W cieniu walkowera

Treść

Na plan dalszy zszedł bezbramkowy rezultat nienadzwyczajnego w wykonaniu obydwu drużyn spotkania Sandecji z AKS Busko Zdrój. Kibice remis przyjęli w miarę spokojnie. Ot, kolejna ligowa potyczka, o której za kilka tygodniu niewielu będzie pamiętało. W piłkarskim Nowym Sączu natomiast zawrzało, kiedy światło dzienne ujrzała ponura informacja o odebraniu sądeckiej ekipie wywalczonych na boisku trzech punktów za zwycięski 2-0 mecz z Tłokami w Gorzycach. Świętokrzyski Związek Piłki Nożnej orzekł walkower 3-0 na korzyść przeciwników. Dlaczego tak się stało?

Otóż w spotkaniu tym przez 11 minut w ekipie gości występował tylko jeden młodzieżowiec, wobec wymogu przebywania na boisku dwóch takich w pełnomeczowym wymiarze.

Wedle wyjaśnień trenera Janusza Pawlika, przygotowywany do zmiany młodzieżowiec Dawid Basta miał zastąpić na boisku swego rówieśnika Pawła Rysiewicza. Szkoleniowiec uznał, że rezerwowy nie jest należycie rozgrzany i do gry posłał Piotra Zachariasza, zatem piłkarza, który wiek młodzieżowca ukończył w sezonie 2003/2004. Basta wkrótce pojawił się na płycie, ale stało się to po 11 minutach gry Sandecji z jednym tylko zawodnikiem młodzieżowym.

Brzmi to nieprawdopodobnie, jednak jak najbardziej odpowiada stanowi faktycznemu. Do skandalu - w łagodniejszy sposób zmarnotrawienia trzech punktów określić wręcz nie wypada - wracamy w osobnym komentarzu. Jedno jest pewne: nad sprawą w żadnym przypadku nie można przejść do porządku dziennego. Takie rzeczy nie zdarzają się przecież nawet w klasie A (przy całym szacunku dla wystepujących w ligach na tym poziomie drużyn i zawodników).

A potyczka z Buskiem? Cóż, mecz jak mecz. Ostrzegaliśmy przed lekceważeniem przeciwnika, który zaprezentował się w Nowym Sączu lepiej, aniżeli można było tego oczekiwać. Sandecja bliższa była zwycięstwa, jej zawodnicy (Mężyk, Zachariasz, Szczepanik) zmarnowali jednak stuprocentowe sytuacje. Skończyło się więc na nie krzywdzącym żadnej ze stron podziale punktów. Dla starszych graczy Sandecji, którzy akurat we wtorek należeli do najlepszych na boisku, znajdujemy usprawiedliwienie: o pogorzyckiej katastrofie wiedzieli już przed pierwszym gwizdkiem sędziego potyczki z Buskiem. Młodzi o walkowerze poinformowani zostali po zawodach, w szatni. Byli załamani...

Zdaniem piłkarza

Janusz Świerad, kapitan zespołu: - Od lipca nie mamy wypłacanych poborów, nie mówiąc już o premiach za wygrane mecze jeszcze w poprzednim sezonie. Tłumaczyliśmy jakoś sobie tę zwłokę, zaciskaliśmy zęby i graliśmy dalej. Proszę mi wierzyć, że na boisku dawaliśmy z siebie wszystko. Bardzo nas jednak zabolało, że w ostatnim tygodniu nikt z zarządu klubu nie pojawił się na naszym treningu. Nikt nie przyszedł, nie powiedział, że są kłopoty finansowe, nikogo nie było stać na to, by przeprosić za zwłokę. Poczuliśmy się pozostawieni samym sobie. Czy muszę dodawać, że takie traktowanie nie wpływa na nas mobilizująco? Teraz doszła do tego jeszcze sprawa walkowera. Mimo to nie myślimy odpuszczać. Każdy z nas ma swoją ambicję. Chcemy udowodnić kibicom, że zależy nam na nich, że ich szanujemy. Sandecja to za poważna sprawa, by można ją było zlekceważyć.

(dw)

warto wiedzieć

Sandecja pod lupą

Stanisław Bodziony 6, Paweł Szczepanik 5, Janusz Świerad 6, Tomasz Rusin 4, Bartłomiej Damasiewicz 5, Michał Gryźlak 6, Tomasz Szczepański 6, Adam Ciastoń 6, Paweł Rysiewicz 4, Piotr Zachariasz 5, Mariusz Mężyk 5. Wystąpili również Dawid Basta, Rafał Kudryk i Dawid Florian, za krótko przebywali jednak na boisku, by można ich było klasyfikować.

"Dziennik Polski" 2005-09-29

Autor: ab