W meczu remis, w karnych remis
Treść
Drugoligowcy - Oldboje 4-4 (1-2), rzuty karne 4-4
1-0 Dorula, 1-1 Szczecina, 1-2 Szczecina - rzut karny, 2-2 Gargula - rzut karny, 3-2 Kuźma, 4-2 Kuźma, 4-3 Nieć, 4-4 Małek
Sędziowali Marian Kuczaj oraz Franciszek Szarek i Antoni Ogórek.
Drugoligowcy: Stanisław Sejud, Leszek Zemełka, Wojciech Majeran, Piotr Śmietana, Stanisław Tokarczyk, Maciej Sowiński, Adam Chlebek, Marek Brotoj, Andrzej Dorula, Józef Gargula, Tomasz Szczepański, Marek Drożdż, Andrzej Kuźma, Jarosław Majeran. Trenerzy: Wacław Grądziel i Tadeusz Wrona. Kierownik drużyny: Bogusław Rębilas. Lekarz: Stefan Zdeb.
Oldboje: Marian Fałowski, Zenon Szafraniec, Bogusław Czerwiński, Marek Cięciwa, Janusz Nosal, Sławomir Wańczyk, Jacek Skoczeń, Bogdan Szczecina, Zbigniew Małek, Józef Kantor, Mariusz Dziedzina, Jerzy Wnorowski, Wiesław Rutkowski. Trenerzy: Jerzy Ligęza i Stanisław Ogorzały. Kierownik drużyny: Stanisław Łabuda.
Rozpoczęło się od chwili ciszy, którą uczczono pamięć nieżyjących już Janusza Iżyńskiego i Wiesława Spiegla: trenerów, którzy w 1986 roku wprowadzali Sandecję do II ligi, a także innych zmarłych w przeciągu minionych 20 lat sportowców, trenerów i zawodników naówczas Komunikacyjnego, dzisiaj Miejskiego Klubu Sportowego. Później sędzia zawodów Marian Kuczaj - w "cywilu" prezes nowosądeckiego OZPN - dał znak do rozpoczęcia meczu toczonego dwa razy po 30 minut. Wzięli w nim udział - obok na stałe mieszkających w mieście nad Dunajcem lub jego okolicy piłkarzy - również zawodnicy od dawna w Nowym Sączu niewidziani. Pojawili się m.in. bracia Wojciech i Jarosław Majeranowie, Adam Chlebek, Jerzy Wnorowski oraz, co było największym zaskoczeniem - Marek Nieć.
O zaawansowaniu technicznym wszystkich bez wyjątku graczy, o ich zaangażowaniu i woli walki oraz umiejętnościach snajperskich (tak jest) nie warto wspominać. Trąciłoby to po prostu truizmem. Kibiców zaskoczyła natomiast skuteczność obydwu zespołów. Prawie każda akcja kończyła się strzałem. Bramkarze mieli więc ręce pełne roboty. Konia z rzędem temu, kto przypomni, kiedy po raz ostatni na stadionie Sandecji w jednym spotkaniu seniorów padło aż osiem goli.
Oto w jakich okolicznościach były strzelane. Prowadzenie zdobył Dorula, kapitalnie przymierzając z narożnika pola karnego w tzw. długi róg. Bramka ta do złudzenia przypominała trafienie Lahma z inaugurującego mistrzostwa świata meczu Niemców z Kostaryką. Wyrównał w swoim stylu, tzn. klasycznym "szczupakiem", Szczecina. Wkrótce oldboje, również za sprawą Szczeciny wyszli na prowadzenie. Idący na przebój Cięciwa sfaulowany został przez Sejuda i sędzia wskazał na "wapno". Boguś wykorzystał karnego niezawodnie. Niedługo po zmianie stron Marian Kuczaj po raz kolejny podyktował jedenastkę. Starsi kibice, pamiętający pierwszy mecz Sandecji z Bronią Radom w II lidze przeżyli swoje deja vu. Tak, jak przed dwudziestu laty nieprzepisowo zatrzymywany był Kuźma, jedenastkę w mistrzowski sposób strzelił Gargula. Trzeci i czwarty gole dla drugoligowców to prawie wyłączna zasługa Kuźmy. Popularny Jupi zdobył je w identyczny niemal sposób: zwodem mijając rywala i celnie trafiając z ok. 14 m. Kiedy wydawało się, że zwycięzca jest już znany, do odrabiania strat zabrali się oldboje. Walka do końca popłaciła. Najpierw świetnym uderzeniem z dystansu popisał się Nieć, a do wyrównania doprowadził Małek, przytomnym strzałem wieńcząc składną akcję, w którą zaangażowało się kilku jego partnerów.
Remis? Zatem rzuty karne. I one nie przyniosły rozstrzygnięcia. Po czterech graczy z obydwu stron trafiło do siatki. W benefisowym spotkaniu bohaterów sprzed dwudziestu lat nie było więc pokonanych. I bardzo dobrze, o to przecież chodziło.
Posiady przy grillu, w trakcie których wszystkich autorów dawnego sukcesu (piłkarzy, trenerów, działaczy, sponsorów) uhonorowano tradycyjnymi statuetkami, trwały do późnych godzin wieczornych. Szkoda jedynie, że zabrakło na nich Jana Korala. Człowieka, bez którego zaangażowania, tego przez dekady wyczekiwanego przez sądeckich kibiców awansu Sandecji do II ligi pewnie by nie było.
(dw)
"Dziennik Polski" 2006-07-10
Autor: ab