Wartość udowadnia się na boisku
Treść
- mówi Wojciech Kowalewski, bramkarz reprezentacji Polski Już dawno reprezentacja Polski nie pokonała tak wysoko notowanego rywala w meczu o dużą stawkę. To niespodzianka? - Ja wierzyłem, że jesteśmy w stanie zwyciężyć, choć przyznam szczerze, iż jeszcze to do mnie nie dociera. Ale wygraliśmy zasłużenie, po bardzo dobrej grze. Przez ostatnie dni na zgrupowaniu w Niemczech dużo pracowaliśmy nad organizacją gry obronnej, komunikacją i współpracą w defensywie i wszystko zrealizowaliśmy dziś w stu procentach. Wypełniliśmy założenia taktyczne, stworzyliśmy sobie wiele sytuacji strzeleckich, po prostu byliśmy lepsi. Co zadecydowało o takim obrazie meczu? Przecież kilka dni temu męczyliście się okrutnie ze słabiutkim Kazachstanem, a teraz zdecydowanie pokonaliście czwartą drużynę świata. - Trener Leo Beenhakker znakomicie rozpracował rywala i powiedział nam, jak mamy zagrać, by z nim wygrać. Wiedzieliśmy, że Portugalczycy dysponują bardzo dużą siłą w ataku, iż potrafią rozgrywać piłkę, dlatego nie mogliśmy pozwolić im rozwinąć skrzydeł. Do tego lubią prowokować, a gubią się, gdy to rywal prowokuje ich. I to się nam udało. Dużą rolę odegrała publiczność, która cały czas nas wspierała. Jesteśmy jej wdzięczni. Okazuje się, że są jeszcze ludzie, którzy wierzą w polską reprezentację. A jeśli chodzi o Portugalczyków - ja nigdy nie patrzyłem na żadne rankingi czy klasyfikacje. Nie ma dla mnie znaczenia, czy gram z czwartą, czy dwudziestą drużyną świata. Każdy, niezależnie od zajmowanej pozycji, tylko na boisku może udowodnić swą wartość. Dziś my pokazaliśmy, że stać nas na walkę z każdym przeciwnikiem. I wypada tylko mieć nadzieję, że już zawsze będziemy szli w tym kierunku, który sobie teraz wyznaczyliśmy. Wierzył Pan nie tyle nawet w wygraną, ile w tak radykalną odmianę stylu gry naszej drużyny? - W sporcie nie ma magików, którzy przyjdą i od razu wszystko zmienią, i z każdego uczynią mistrza. Na wszystko trzeba zapracować, a my na ostatnich zgrupowaniach trenowaliśmy naprawdę ciężko. Jeśli do tego dodać czas, spokój i wiarę - można zajść daleko. Na przykład do finałów mistrzostw Europy? - Jesteśmy na dobrej drodze. Przed nami sporo meczów, w każdym z nich będziemy musieli udowodnić, że zasługujemy na grę w mistrzostwach. I jeszcze jedno - trener Beenhakker w nas wierzy, my wierzymy jemu. Gdyby między nami były inne relacje - na pewno byśmy nie zdołali pokonać Portugalii. Piotr Skrobisz, "Nasz Dziennik" 2006-10-13
Autor: ea