Wężyk i gwiazdki
Treść
NOWY SĄCZ. Jeśli nagranie z kamer potwierdzi zeznania świadków, to mamy twarde dowody - mówi prokurator o incydencie z generałem policji w realu
Wężyk i gwiazdki
Z zeznań pracowników ochrony supermarketu real wynika, że niedawny zastępca komendanta głównego policji, nadinsp. Marek H. podczas poniedziałkowej bytności na zakupach rozpakował zestaw do mocowania telefonu komórkowego w samochodzie, wyjął z niego jeden z elementów i schował do kieszeni, nie ujawniając go przy kasie.
To spowodowało jego zatrzymanie, posądzenie o kradzież oraz wezwanie patrolu policyjnego. Prokuratura Rejonowa w Nowym Sączu jest w posiadaniu przekazanych przez policję dokumentów, między innymi nagrania z kamery przemysłowej, na których jest zarejestrowana obecność generała w sklepie i jego zachowanie.
- Jeśli nagranie z monitoringu wewnętrznego potwierdzi zeznania sześciu świadków, to mamy do czynienia z twardymi dowodami w sprawie - powiedział nam wczoraj Jan Górski, prokurator rejonowy w Nowym Sączu.
Jak pisaliśmy wczoraj, do niecodziennego incydentu z udziałem gen. Marka H. doszło w poniedziałek w hipermarkecie real w Nowym Sączu. Został on zatrzymany po przekroczeniu stanowiska kasowego z zarzutem kradzieży blaszki mocującej telefon komórkowy do podstawki umieszczonej w samochodzie.
Tego dnia ruch w markecie nie był zbyt wielki. Ludzie byli pod wrażeniem tragedii, jaką spowodowało zawalenie się dachu hali targowej w Katowicach. Służba ochrony, której liczba się nie zmieniła, miała więc łatwiejsze zadanie. Na hali sprzedaży, klientom przyglądają się zwykle nie tylko kamery, ale także mundurowe służby oraz detektywi udający osoby robiące zakupy. To właśnie tacy obserwatorzy zauważyli dziwne zachowanie jednego z klientów. Miał on, według nich, otworzyć jeden z zestawów samochodowych do komórki, wyjąć drobną blaszkę i schować do kieszeni. Jedną stroną metalowy element przymocowuje się do telefonu komórkowego, druga zaś chwyta magnetycznie komórkę do podstawki w aucie.
Bez uruchomienia systemu alarmowego nie da się zabrać ze sklepu całego zestawu, kosztującego niecałe 30 zł, nie zgłaszając go w kasie. Sama blaszka wyniesiona na zewnątrz poza linię kas i elektronicznych czujników nie wywołuje dźwiękowej reakcji.
Zatrzymanie generała, który oczywiście był po cywilnemu, bez generalskiego munduru z wężykiem i gwiazdkami, nastąpiło natychmiast po odejściu od kasy. Ochrona obiektu nie wiedziała, z kim ma do czynienia. Nie ma uprawnień do legitymowania klientów. Wezwano więc patrol policji.
- Trzeba było widzieć miny policjantów, gdy go legitymowali! - powiedział nam wczoraj anonimowo jeden z pracowników ochrony.
Prokuratura dysponuje notatką patrolu, zeznaniami sześciu świadków oraz zapisem z monitoringu hali.
- Nie przeglądaliśmy jeszcze przekazanego nam fragmentu nagrania, gdyż jest on zapisany w specjalnym systemie telewizji przemysłowej - powiedział nam prokurator Górski. - Odtworzy je biegły i zeskanuje odpowiednie klatki. Efekty postępowania wyjaśniającego zadecydują, czy zostanie skierowany wniosek do Sądu Grodzkiego. Pan Marek H. podpisał się pod notatką policyjną, nie wniósł na piśmie żadnych uwag czy zastrzeżeń. Wyjechał do Warszawy, ale będziemy z nim chcieli rozmawiać.
Z posiadanych przez nas informacji wynika, że generał, sądeczanin z pochodzenia, kilka dni wcześniej zakupił już w realu jeden cały zestaw mocujący telefon w samochodzie. Czemu zapragnął blaszki z drugiego, nie wiadomo. Nie odbiera telefonów.
Kom. Krzysztof Hajdas z Biura Prasowego Komendy Głównej Policji przekazał nam następujące oświadczenie:
- Miesiąc temu pan nadinspektor Marek H. złożył raport o przejście na emeryturę. Nastąpi to z dniem 6 lutego.
Komisarz nie odpowiedział na nasze pytanie, czy tak lakoniczne oświadczenie ma być sygnałem, że policja dystansuje się na wszelki wypadek od incydentu, jeśli potwierdziłby się opisywany już teraz jego przebieg.
Formalnie może to być co najwyżej przypadek wykroczenia. Postępowanie dyscyplinarne wobec generała nie wchodzi w grę. Nie naruszył bowiem w żadnym razie przepisów służbowych. Czy faktycznie ryzykował godność oficerską dla kawałka blaszki, zdecyduje ewentualnie sąd.
Wojciech Chmura
"Dziennik Polski" 2006-02-03
Autor: mj