Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Wielka sława to żart!

Treść

KRYNICA-ZDRÓJ. W nocy z soboty na niedzielę koncertem pt. Wielka sława to żart" zakończył się Europejskiej Festiwal im. Jana Kiepury. Kilka godzin wcześniej na krynickim Deptaku kuracjusze oklaskiwali występ "Johann Strauss Ensamble". W piątek w Pijalni Głównej królował "Skrzypek na dachu".

Teatr Muzyczny z Łodzi na początku festiwalu przedstawił słynną operetkę Jakuba Offenbach "Orfeusz w piekle". W piątek, żegnając się z Krynicą, zaprezentował najsłynniejszy musical wszech czasów: "Skrzypka na dachu" (muzyka Jerry Bock, libretto Joseph Stein). Opowieść o maleńkiej żydowskiej Anatewce, o rodzinie Tewjego Mleczarza, od dziesięcioleci fascynuje ludzi na całym świecie. Któż z nas nie zna słynnych pieśni: "Gdybym był bogaty", "Tradycja". Któż z nas nie wzrusza się i nie śmieje się, słuchając rozmowy głównego bohatera z Panem Bogiem, kiedy słyszymy choćby tę sentencję: "Jak już jest tak źle, że nie może być gorzej, to może być tylko lepiej"...

Wyreżyserowany przez Jana Szurmieja spektakl ponownie został wystawiony w Krynicy. Pierwszy raz oklaskiwaliśmy go kilka lat temu. Tak jak wówczas, tak i teraz znakomitą kreację stworzył Zbigniew Macias (Tewje), a sekundowali mu m. in. Anna Walczak, Agnieszka Greinert, Sylwia Nowicka, Tomasz Rak, Iwo Orłowski oraz Ziemowit Wojtczak.

W sobotę po południu na Deptaku odbył się promenadowy koncert "Johann Strauss Ensamble". A późnym wieczorem w Pijalni Głównej trudno było znaleźć choćby jedno wolne miejsce. A wokół oszklonej budowli z nosami przy szybach słuchali słynnych kompozycji ci, którym nie udało się kupić biletów.

Jak co roku zabrzmiała aria Sandora Barinkaya z operetki "Baron cygański" Straussa: Wielka sława to żart/ Książę błazna jest wart/ Złoto toczy się w krąg/ Z rąk do rąk, z rak do rąk... Ten utwór zaśpiewało trzech tenorów: Ryszard Wróblewski, Witold Matulka i Tadeusz Szlenkier. A wraz z nimi - widzowie. Wcześniej ta trójka przedstawiła dwa najsłynniejsze przeboje z repertuaru Jana Kiepury: "Ninon" (Kapera) i "Brunetki, blondynki" (Stolza).

Wielkie brawa należały się wszystkim wykonawcom. Bo przecież cóż warta byłaby taka gala bez pięknych pań. Tradycyjnie usłyszeliśmy: Grażynę Brodzińską, Joannę Cortes i Małgorzatę Długosz, wokalistki od lat znane i uznane nie tylko przez krynicką publiczność. Po raz pierwszy w tym gronie wystąpiła Edyta Piasecka.

- Ależ ona ma głos! - powiedział "Dziennikowi" Bogusław Kaczyński. - Przed nią naprawdę wielka kariera!

Ta artystka jest solistką Opery Krakowskiej, absolwentką AM. Dysponuje sopranem lirycznym i koloraturowym. Ma w swoim dorobku wiele laurów, świetnych ról operowych i oratoryjnych. Widownia z aplauzem przyjęła arię z "Traviaty" Verdiego i słynnego czardasza Rosalindy z "Zemsty nietoperza" Straussa. Joanna Cortes zaprezentowała się jako "Hrabina Marica" Kalmana, Małgorzata Długosz zaśpiewała "Giudittę" Lehara, a Grażyna Brodzińska - "Dziewczęta z Barcelony" Dostala. Wokalistom towarzyszyła Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Zabrzańskiej pod dyrekcją Sławomira Chrzanowskiego. Koncert prowadził Bogusław Kaczyński, który opowiedział wiele barwnych anegdot.

Za nami kolejny Europejski Festiwal im. Jana Kiepury. Te dwa tygodnie dostarczyły publiczności niezapomnianych wrażeń.

Piotr Gryźlak

"Dziennik Polski" 2005-08-29

Autor: ab