Wielkie dzieje małej dziedziny
Treść
Od wielu lat dwoje rodowitych mieszkańców Zawady: Maria Lorek i Bogdan Potoniec zbierało materiały dokumentujące historię tej dzielnicy Nowego Sącza. Postanowili współpracować, zaprosili do pomocy grupę zapaleńców i chcą wspólnie przygotować monografię Zawady oraz Poręby i Brzezin.
Pierwsze spotkanie
Pierwsze spotkanie grupy inicjatywnej odbyło się w maju. Miało nie tylko charakter sentymentalny, ale przede wszystkim konkretny. Próbowano określić, jaka to będzie praca. Być może przybierze ona kształt encyklopedii. To jednak przyszłość. Najważniejsze, twierdzili uczestnicy spotkania, by powiększyć grono zaangażowanych osób i rozpropagować samą ideę wśród tych, którzy wiele mogą powiedzieć o historii Zawady. A jest ich jeszcze sporo. Niektórzy żyją na miejscu, inni wyjechali i tęsknią do swoich rodzinnych stron gdzieś ze świata. A jest do czego.
Ktokolwiek trafi tu...
Ktokolwiek trafi tu, jadąc na południe z Nowego Sącza w stronę Krynicy, nie może się oprzeć wrażeniu, że Zawada jest wyraźnie odrębną dziedziną: geograficznie, krajobrazowo i kulturowo. Starsi z rozrzewnieniem wspominają czasy, gdy kwitło tu życie kulturalne, wystawiano przedstawienia teatralne, niezależnie od Nowego Sącza rozwijała się oświata, osiedlali się ciekawi ludzie nadający charakter i ton temu niezwykłemu miejscu. Coś z tego pozostało do dziś i zostało wzbogacone o nowe wartości. Bo trudno nie zauważyć, że Zawada ma środowiskowo aktywny zespół szkół podstawowo - gimnazjalnych, ośrodek zdrowia i lecznictwa rehabilitacyjnego. Do dawnego Domu Pomocy Społecznej przybyła druga nowoczesna placówka opieki dla osób upośledzonych. Parafia stała się miejscem życia kulturalnego. Bywają tu niezwykłe koncerty i wydarzenia artystyczne. Powstała świetlica środowiskowa, będzie dom katechetyczny, który z powodzeniem zastąpi w funkcji dawny Dom Ludowy. Ośrodek sportu nad Kamienicą, ze stadionami, halą sportową i zapleczem hotelowym, gdyby ktoś w to zainwestował, mógłby być wiodącym miasteczkiem sportowo-rekreacyjnym w Małopolsce.
Ale ponad wszystko przybywa tu ludzi, domy rosną jak grzyby po deszczu, tworzy się snobizm na zamieszkanie w Zawadzie. Jest więc ostatni dzwonek, by, póki czas bezpowrotnie nie pokryje patyną przeszłości, zebrać wiedzę o niej i przekazać następnym zawadziankom i zawadziakom.
Bogdan Potoniec
Bogdan Potoniec urodzony w Zawadzie, pasjonat historii, przyznaje się, że materiały do dziejów miejsca, z którego pochodzi zbiera od dziesięciu lat.
- Napisałem historię swojej rodziny i przy okazji narodziło się wiele pytań co do moich okolic. Próbowałem na nie pomału odpowiadać - mówi Bogdan Potoniec. Podszedł do sprawy profesjonalnie. Latami szperał po archiwach krakowskich, w Nowym Sączu. Zbierał wycinki tekstów, zasłyszane historyjki, starannie oddzielając legendy od historycznej prawdy. Wiele swoich dociekań publikował na łamach "Rocznika" i "Almanachu Sądeckiego".
"Nazwa Zawada przez wielu badaczy objaśniana była jako miejsce, gdzie kiedyś znajdowały się umocnienia stanowiące zawadę dla nieprzyjaciela" - pisze w swoich notatkach Bogdan Potoniec. "Teza ta upadła w świetle najnowszych badań. Andrzej Żaki, który zajmował się badaniami archeologicznymi na terenie Sądecczyzny, nie znalazł w żadnej z Zawad śladów fortyfikacji. Nazwa Zawada należy do grupy nazw kulturowo żartobliwych, wywodzona jest od karczm stanowiących niby zawadę dla podróżnych. Zawada leży na szlaku handlowym od słowackiego Bardejowa przez Tylicz, doliną Kamienicy do Nowego Sącza i mogła stanowić pewnego rodzaju przeszkodę".
- Legenda powiada, że król Kazimierz Wielki przejeżdżając zawadził osią jakiegoś pojazdu z orszaku i miał powiedzieć: tum zawadził - dodaje Bogdan Potoniec. - To była duża wieś rycerska i szlachecka. Liczyła 21 łanów, ładne kilkaset hektarów.
W kalendarium, jakie spisał, pierwszy zapis nosi datę 1389 roku, kiedy to Mikołaj Omelto zakupił od innego Mikołaja, z Czarnocina, Zawadę i Nawojówkę. A potem są dalsze wydarzenia: sprzedaż młyna w Nawojówce przez młynarza z Rożemberku. W 1448 roku wzmianka o kolejnym Mikołaju, Zawadzkim, nowym właścicielu Zawady. Jedenaście lat później zapis decyzji biskupa krakowskiego Tomasza Strzempińskiego o nowych dziesięcinach z Nawojówki i Zawady.
Dla Bogdana Potońca jedną z przewodniczek po okolicy była Maria Gutkowska-Essen, wywodząca się ze znanej tu rodziny Rudnickich. To ona, jak podkreśla, ukierunkowała jego poszukiwania, naprowadzała na tropy ciekawych ludzi
Maria Lorek
Podobnie jak Bogdan Potoniec, długoletnia nauczycielka oraz instruktor harcerski Maria Lorek, zaczynała penetrację rodzinnej Zawady od spisywania sagi rodzinnej. Później wzięła się za kronikę. Otwiera ją streszczenie najstarszych dziejów. Na dalszych stronach pojawiają się wzmianki o obiektach i ludziach, ilustrowane zdjęciami. Ma pani Maria fotografię grobu ostatniego właściciela Zawady i Nawojówki, Józefa Rawicza Czerskiego na miejscowym cmentarzu. Zakupił je od niemieckiego właściciela, a będąc samotnym, przekazał dobra pokojówce Franciszce Suwalskiej. Ta wyszła za mąż za radcę Sądu Krajowego i członka Rady Miejskiej Franciszka Pisztka. Po otwarciu jej testamentu w 1915 roku okazało się, że majątek z 80 morgami ziemi i dworkiem został przekazany jako fundacja na zakład opieki dla nieuleczalnie chorych chłopców.
A ileż takich dworów było kiedyś w Zawadzie... Liczyć je trzeba nazwiskami rodzin, które się tu przed wiekami osiedliły. Choćby właścicieli Zawady Podlipia: rodzin Gaudyników i Latyników z Kijowa, po których blisko 80 lat temu przejęli dobra Oczkowscy.
- Nasza historyczna praca zbiega się teraz w czasie ze stuleciem oświaty, od chwili powołania do życia trzyklasowej szkoły - dodaje pani Maria. Przy tej okazji od razu przychodzi na myśl postać Mieczysława Szurmiaka. Autorka kroniki poświęca mu dużo miejsca, opisując jego działalność kulturalno-oświatową. Wspomina o tym, ze zakładał koła młodzieży wiejskiej, organizował bibliotekę, chór, kapelę, zespół teatralny. Znawca folkloru południowej Polski, doprowadzał prowadzone przez siebie zespoły artystyczne do najwyższych nagród i wyróżnień w kraju i za granicą. Napisał kilkaset tekstów piosenek, kilkanaście utworów scenicznych. Jeden z jego utworów - "Złoty dom" - zyskał w okresie międzywojennym II nagrodę na konkursie chórów i teatrów w Krakowie. Został przed wojną uhonorowany złotą odznaką Polskiej Akademii Literatury.
W kronice Marii Lorek są ilustrowane wzmianki o spotkaniach różnych środowisk, o inicjatywach Towarzystwa Rybackiego, Ludowym Zespole Sportowym. Udało się jej zarejestrować na kliszy fotograficznej stare spichlerze, drewniane domy. Po większości nie ma już dziś śladu.
No, ale to wszystko dopiero początek. Trzeba te wiadomości uporządkować, uzupełniać. Pani Maria, zgodnie z ustaleniami zebrania, ma teraz zająć się historią przydrożnych kapliczek, ale także i tych wystawionych na prywatnych posesjach.
Wojciech Trzópek
Emerytowany nauczyciel fizyki i astronomii w I LO w Nowym Sączu, następny pasjonat historii i dziejów małej ojczyzny, gdzie się urodził i mieszkał całe dziesięciolecia.
- To chodząca encyklopedia wiedzy o naszych okolicach - wtrąca o siedzącym skromnie Wojciechu Trzópku Bogdan Potoniec. - On nam podpowiada ścieżki i ślady. Jest nieoceniony.
Pan Wojciech mieszka dziś przy ulicy Nawojowskiej, w pobliżu stacji benzynowej, niedaleko od starych rogatek miasta, gdzie znajdował się szlaban do poboru myta.
- Mówiono na to "szlabant" - dodaje. - Jeszcze po wojnie stał tu budynek poborcy podatkowego.
Kto jeszcze?
Lista nazwisk, które już należy wymienić przy inicjatywie monografii, jest coraz dłuższa. Są na niej Zofia Rogowska i Maria Popiela. Historię oświaty spisuje Władysława Dutka. Dyrektor Zespołu Szkół Podstawowo-Gimnazjalnych nr 2 Janusz Chruślicki zadeklarował pomoc. Nauczycielka historii z tej szkoły, Beata Tomasik, włączy się także w twórczy ruch wokół monografii.
- Chcielibyśmy rozpisać ankietę wśród uczniów szkoły, by zwrócili się do swoich babć i dziadków z prośbą o podzielenie się wiedzą o Zawadzie - mówi Bogdan Potoniec.
- Być może ludzie mają pod domach stare fotografie, jakieś dokumenty obrazujące miejscowe życie. Chcielibyśmy kiedyś organizować z młodzieżą konkursy wiedzy o okolicy, gdzie zamieszkują - dodaje Maria Lorek.
Wojciech Trzópek wyciąga z teczki plik starych świadectw szkolnych. Zapisane pismem kaligraficznym, częściowo po niemiecku.
Powstaje równolegle, jako przyczynek do spisywanych dziejów, słownik dawnych, zaginionych oraz bardzo rzadko używanych wyrazów w zawadzkiej dziedzinie.
- Oczekujemy na każdą wzmiankę, wskazówkę, fotografię, informację, z których ułoży się nam monografia Zawady - mówią jej inicjatorzy.
Wojciech Chmura
Dziennik nowosądecki
Cenzorki amatorki
LIMANOWA. Dom kultury zmuszony do wycofania ...
Elektryzujące pytania
BOBOWA
Rodzinna tragedia
Zakrwawione ciała małżonków odkryła wczoraj ...
Człowiek orkiestra
Człowiek orkiestra
Podziękowania i uznanie
Sukces Marcina Gawrona, sądeckiego tenisisty ...
Policja górą
W sobotnie popołudnie na murawie stadionu ...
Wielkie dzieje małej dziedziny
Pierwsze spotkanie
Bezpieczeństwo dziecka
Rozmowa ze Stanisławem Szudkiem, dyrektorem ...
Brawura czy pechowy skok?
KLIMKÓWKA. Śmigłowiec przetransportował mężczyznę ...
Wytyczne poszły w teren
REGION. Bez pobłażliwości
Krupnik i schabowy z kapustą
Limanowa. Dzień Polski na obozie językowym
Poznawanie folkloru
NOWY SĄCZ. Międzynarodowy obóz
Cztery razy "Ave Maria"
KRYNICA-ZDRÓJ. VI Dni Wokalistyki Operowej
Krzepka sześćdziesięciolatka
Ludowy Klub Sportowy Barciczanka ma już 60 ...
"Dziennik Polski" 2006-07-17
Autor: ea