Wierzyłam w ten sukces
Treść
Trzy pytania do Janiny Kowalczyk, matki Justyny, biegaczki narciarskiej rodem z Kasiny Wielkiej, która w sobotę zwyciężyła w biegu narciarskim na 10 km, zaliczanym do Pucharu Świata Niepokoiła zapewne Państwa słabsza niż się spodziewano dyspozycja córki na początku sezonu? - Po zdobyciu brązowego medalu podczas ubiegłorocznej olimpiady, wszyscy spodziewali się, że teraz Justynka będzie wyłącznie wygrywać. Tymczasem już w trakcie przygotowań do sezonu dotknęły ją pewne dolegliwości zdrowotne, co zmusiło ją do lekkiego spasowania w treningach. Skoncentrowała się na odrabianiu zaległości na studiach, a i my mogliśmy się nią nacieszyć w domu. Stąd brak zwycięstw był raczej oczekiwany. Wiedziałam jednak, że wcześniej czy później Justyna dojdzie do siebie. I doczekała się Pani. Trzy złote medale podczas Uniwersjady w Turynie, sobotnie zwycięstwo w rozgrywanym w estońskiej miejscowości Otepaeae biegu na 10 km, zaliczanym do Pucharu Świata. Czas na medal w mistrzostwach świata. - Nie muszę chyba zapewniać, że bardzo się z tych tegorocznych sukcesów cieszymy. Wiem, że rosyjski trener Justynki Andriej Wierietielny to znakomity fachowiec, który najlepiej zna możliwości swej podopiecznej. I tak pokieruje przygotowaniami do mistrzostw świata, że córka przywiezie medal z Sapporo. Czy złoty? Jedno pucharowe zwycięstwo nie oznacza jeszcze, że jest już na kuli ziemskiej najlepsza. Ale w głębi matczynego serca wierzę, że w dalekiej Azji zagrają Justysi Mazurka Dąbrowskiego. Z uwagi na to, że córka reprezentuje obecnie barwy AZS AWF Katowice, nie może być brana pod uwagę przez Czytelników "Dziennika Polskiego" w wyborze dziesiątki najpopularniejszych sportowców naszego regionu w 2006 r. Niemniej przygotowujemy dla niej nagrodę-niespodziankę. Kto ją odbierze? - Nie mogę zagwarantować, czy kalendarz startowy pozwoli córce zjawić się w Nowym Sączu, by osobiście odebrać to wyróżnienie. Zapewniam natomiast, że jeśli tylko otrzymamy zaproszenie, na pewno wraz z mężem przyjedziemy z Kasiny Wielkiej. Gościliśmy już kilkakrotnie w waszych fetach i każdorazowo wracaliśmy do domu pełni naprawdę sympatycznych wrażeń. ROZMAWIAŁ: (DW), "Nasz Dziennik" 2007-01-29
Autor: ea