Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Winni, czy niewinni?

Treść

Mowy w procesie pracowników PFRON

NOWY SĄCZ. W Sądzie Rejonowym w Nowym Sączu zakończył się proces trójki pracowników Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych w Krakowie i Warszawie, którzy zostali oskarżeni o niedopełnienie obowiązków służbowych. Wczoraj obie strony przez kilka godzin wygłaszały mowy. Prokurator Grzegorz Jędrzejek zapewnił, że zarzuty został udowodnione. Oskarżeni uzasadniali, że są niewinni. Wyrok poznamy w najbliższym czasie.

Ta sprawa jest powiązana z opisywaną przez nas wielokrotnie aferą dotyczącą m. in. przejęcia spółdzielni inwalidów przez właściciela firmy "Igell" B. J. W trakcie postępowania przygotowawczego Prokuratura Okręgowa wyłączyła do osobnego rozpoznania okoliczności przyznania mu pomocy finansowej w ramach programu "Szansa" z PFRON.

Zdaniem prokuratora, pracownicy PFRON, mając informacje o nierzetelności i niewiarygodności B. J., nie zapobiegli przekazaniu mu w ramach refundacji ponad 820 tys. zł spośród 3,8 mln zł. Mieli oni też przyczynić się do umorzenia temu przedsiębiorcy ok. 500 tys. zł z tytułu wcześniejszych dotacji wypłaconych przez PFRON "Limanowiance". Wczoraj Grzegorz Jędrzejek obszernie uzasadniał swoje zarzuty, bazując na materiałach zgromadzonych w toku postępowania sądowego. Powiedział m. in. że wskutek niedopełnienia obowiązków służbowych oskarżeni działali w istocie na szkodę Funduszu i spółdzielni "Limanowianka".

Prokurator dla E. J., pracownicy centrali PFRON, zażądał półtora roku pozbawienia wolności (z zawieszeniem na 3 lata), zakazu pełnienia stanowisk kierowniczych w tej instytucji przez 3 lata i grzywny w wysokości 3 tys. zł. W stosunku do T. M., dyrektora krakowskiego oddziału PFRON, wnioskował o rok pozbawienia wolności (w zawieszeniu na 3 lata), zakaz pełnienia stanowisk kierowniczych w tej instytucji przez 3 lata i grzywnę 3 tys. zł. Wobec J. B. (pracownika tej agendy) domagał się 9 miesięcy pozbawienia wolności i 2 tys. zł grzywny.

Cała trójka oskarżonych od początku nie przyznawała się do zarzucanych czynów. Podobnie twierdzili ich obrońcy. Wczoraj przez kilka godzin punkt po punkcie, analizując ten sam materiał dowodowy co prokurator, pracownicy PFRON odpierali stwierdzenia zawarte w akcie oskarżenia. Akcentowali m. in., że to Zarząd PFRON zawsze podejmuje suwerenne decyzje w sprawie zakwalifikowania danej firmy do realizacji programu, że to Rada Nadzorcza PFRON wyraziła zgodę na dopuszczenie przedsiębiorstwa "Igell". Dodali też, że PFRON, który bardzo dobrze zabezpieczył się odpowiednimi dokumentami i procedurami, odzyskał wszystkie pieniądze.

- 25 lat pracuję na rzecz niepełnosprawnych - mówiła E. S. - Zawsze w swoim życiu kieruję się ich dobrem, niejednokrotnie zaniedbując własną rodzinę. Oskarżenie nie wykazało w żadnym stopniu mojej winy. Dlatego proszę o uniewinnienie. (pg)

"Dziennik Polski" 2005-06-15

Autor: ab